Hitem 30. kolejki Primera Division było ostatnie z niedzielnych spotkań, w którym Valencia CF podejmowała na Estadio Mestalla wicelidera rozgrywek ligowych FC Sevillę. Obie drużyny nadal liczą się w walce o mistrzowski tytuł, a dzisiejsza wygrana Valencii po bramkach Davida Villi wskazuje na jeszcze większe emocje w końcówce sezonu.
Zespół Valencii nie potrafił znieść trudów sezonu i utrzymać doskonałej formy, którą błyszczał pod koniec rundy jesiennej. Na dodatek złego Che odpadli z rozgrywek Ligi Mistrzów, gdzie nie sprostali Chelsea Londyn. Teraz podopiecznym Quique Floresa pozostało walczyć jedynie o miejsce premiowane udziałem w przyszłorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów.
Pomimo, że Che zagrali w niedzielę na własnym terenie, nie było tajemnicą, że o korzystny wynik z meczu z Sevillą będzie bardzo ciężko. W odróżnieniu od Valencii, podopieczni Juande Ramosa okazali się lepszym zespołem niż angielski przeciwnik w ćwierćfinale Pucharu UEFA i awansowali do kolejnej rundy.
Początek spotkania na Estadio Mestalla to okres bardzo wyrównanej gry. Pierwszą groźną okazję pod bramką Santiago Canizaresa stworzyła Sevilla. Strzałem zza pola karnego golkipera valencii próbował zaskoczyć Enzo Maresca. Ten sam piłkarz kilkanaście minut później stworzył sobie drugą okazję do strzelenia gola, ale górą ponownie był Santiago Canizares. Gospodarze w pierwszej części meczu tylko raz oddali celny strzał na bramkę rywala.
W 27 minucie gry Carlos Marchena dośrodkował piłkę w pole karne gości, a David Villa dokładnym uderzeniem pokonał Davida Cobeno. W 34 minucie gry Sevilla mogła wyrównać, jednak rzutu karnego podyktowanego za faul Miguela na Jesusie Navasie nie był w stanie wykorzystać Enzo Maresca. Więcej godnych uwagi akcji w pierwszej części meczu nie oglądaliśmy i w efekcie Valencia prowadziła do przerwy z Sevillą 1:0.
W 50 minucie gry było już 2:0 dla Valencii. Swoją drugą bramkę w tym spotkaniu zdobył David Villa. Tym razem pokonał Davida Cobeno strzałem z rzutu karnego, podyktowanym za faul Hinkela właśnie na Villi. Valencia prowadziała zatem 2:0 i grała do tego z przewagą jednego zawodnika, bowiem piłkarz Sevilli obejrzał za swój faul czerwony kartonik.
Podłamana takim obrotem sytuacji Sevilla nie była już równorzędnym przeciwnikiem dla podbudowanych piłkarzy Che grających do tego w przewadze. Do końca meczu nie zagrozili już poważnie bramce strzeżonej przez Santiago Canizaresa i ulegli 0:2.
Valencia CF - FC Sevilla 2:0 (1:0)
1:0 Villa 27'
2:0 Villa 50'(k)
czerwona kartka: Hinkel 50' (Sevilla)
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
Na bardzo jednostronne zapowiadało się przedostatnie z niedzielnych spotkań, w którym lider ligowej tabeli FC Barcelona podejmowała przed własną publicznością Real Mallorca. Stawiając na ekipę Franka Rijkaarda nie można było liczyć na dużą wygraną. Spotkanie nie okazało się wcale takim spacerkiem dla Blaugrany, jak przypuszczało wielu znawców futbolu. Podopieczni Franka Rijkaarda [fot] wymęczyli zwycięstwo, a w strzeleniu bramki musiał im pomóc obrońca gości Fernando Navarro.
W tym sezonie Barca odniosła pięć porażek, ale były to przegrane z równie silnymi zespołami i tylko porażkę z Espanyolem, można uznać za wypadek przy pracy zespołu Blaugrany. Teraz jednak nie wydawało się możliwe, żeby "Katalończycy" przed samym finiszem pozwolili sobie na stratę punktów, kiedy to po piętach depczą im zarówno Sevilla, czy też Real Madryt.
Barcelona bardzo dużą wagę przykładała do pojedynku z Mallorcą, gdyż w ostatnim czasie miała kilka dosyć słabych występów i jej przewaga nad resztą stawki znacznie zmalała. Wiadomym był fakt, że goście przyjadą na Camp Nou bez większych obciążeń, gdyż ich przewaga nad strefą spadkową jest raczej bezpieczna i mogli zagrać na pełnym luzie, nie musząc zbytnio martwić się o wynik. Tak się właśnie stało, podopieczni Gregorio Manzano zagrali bardzo otwartą piłkę.
W pierwszej części gry byli zdecydowanie bliżej objęcia prowadzenia. W 30 minucie gry w polu karnym Barcy Jonasa Gutierreza sfaulował Victora Valdes w efekcie doprowadzając do rzutu karnego dla gości. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł sam poszkodowany, ale strzelił źle w sam środek bramki marnując super okazję do objęcia prowadzenia. Victor Valdes obronił karnego, a piłkarze Blaugrany zmotywowani postawą swojego bramkarz ruszyli do ataku.
Mimo to piłkarze Blaugrany nie byli w stanie pokonać w pierwszej części gry dobrze interweniującego Miguela Angela Moyę. Najpierw ładnym strzałem popisał się Deco, a jeszcze lepszą interwencją golkiper gości. Chwilę później Lionel Messi i Ludovic Giuly ponownie zatrudnili Moyę, ale efektu bramkowego nadal na Camp Nou nie mieliśmy. Mallorca oprócz rzutu karnego w pierwszej części gry miała jeszcze jedną sytuację do strzelenia bramki, ale strzał Arango pewnie obronił Victor Valdes i w efekcie po 45-minutach gry mieliśmy bezbramkowy rezultat.
W drugiej odsłonie spotkania okazji do strzelenia bramki było zdecydowanie mniej. W miejsce Ludovica Giuly szkoleniowiec Barcy Frank Rijkaard desygnował do gry Javiera Saviolę, natomiast Liliana Thurama zastąpił Xavi. To właśnie argentyński napastnik w drugiej części meczu siał największe zagrożenie pod bramką Miguela Angela Moyi.
Upływały jednak kolejne minuty, a Blaugrana nie była w stanie znaleźć recepty na pokonanie dobrze interweniującego w tym spotkaniu golkipera Mallorci. Moya nic nie robił sobie z bardzo dobrych strzałów Javiera Savioli i Samuela Eto'o pewnie broniąc wszystkie strzały. Gdy już się wydawało, że spotkanie zakończy się bezbramkowym rezultatem piłkę w zamieszaniu podbramkowym do własnej bramki skierował Fernando Navarro dając zwycięstwo Blaugranie.
FC Barcelona - Real Mallorca 1:0 (0:0)
1:0 Navarro 89'(s)
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
W pierwszym niedzielnym pojedynku 30 kolejki Primera Division doszło do pojedynku pomiędzy Atletico Madryt, a Levante. Zdecydowanym faworytem tego spotkania byli podopieczni Javiera Aguirre’y, którzy i tym razem nie dali się zaskoczyć przy własnej publiczności odnosząc skromne zwycięstwo nad siedemnastą w tabeli drużyną z Levante.
Początek spotkania należał zdecydowanie do gospodarzy. Już w szóstej minucie znakomitą okazję na pokonanie Jose Francisco Molinę, miał Torres. W 24 minucie groźny strzał z rzutu wolnego oddał Jurado, jednak nie zdołał on pokonać świetnie ustawionego bramkarza reprezentacji Hiszpanii. W 20 minucie ten sam zawodnik wykreował kapitalną akcję na zdobycie kolejnej bramki przebiegając z piłką kilkadziesiąt metrów, a następnie podając dobrze ustanowionemu Salvie, lecz tym razem ponownie nie udało się pokonać dobrze dysponowanego w tym dniu golkipera. Tuż przed końcem pierwszej połowy stuprocentowej okazji nie wykorzystał Garmendia i oba zespoły do szatni schodziły z bezbramkowym kontem.
Druga połowa rozpoczęła się od niebezpieczeństw ze strony Los Rojiblancos. W 53 mincue świetnym strzałem z główki popisał się Fernando Torres, lecz jego strzał nie był na tyle silny aby pokonać Molinę. Sztuka ta udała mu się za to w 70 minucie, kiedy to 23- letni napastnik silnym uderzeniem w róg nie dał najmniejszych szans golkiperowi zespołu gości. Do końca spotkania zespół gości starał się odrobić jedno bramkową stratę, jednak obrona Los Rojiblancos była nie dała się zaskoczyć w ostatnich minutach
Atletico Madryt – Levante UD 1:0 (0:0)
1:0 Torres 70’
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
W meczu 30. kolejki Primera Division Getafe rozgromiło Villarreal 3:0.
Wynik nie do końca oddaje przebieg spotkania, którego było zacięte, ale to gospodarze wykazali się dużo lepszą skutecznością i zasłużenie wygrali.
Pierwszą okazję stworzyli piłkarze Getafe, ale strzał Daniela Guizy obronił Sebastian Viera. Żółte Łodzie Podwodne zrewanżowały się akcją Marcosa Senny, który jednak trafił w słupek. Potem jeszcze sytuacje mieli Jon Dahl Tomasson i Guillermo Franco, ale obydwaj pudłowali.
Za to w 31. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Guiza podał do Francisco Casquero, a ten przymierzył z 17 metrów i było 1:0. Siedem minut później powinno być już 2:0, lecz Viera obronił rzut karny wykonywany przez Guizę, a podyktowany za faul Gonzalo Rodrigueza na Angelu Vivar Dorado.
Początek drugiej połowy to dwie kolejne sytuacje dla gości, które tym razem zmarnował Fernandez. Getafe odpowiedziało natomiast akcją Pablo Redondo i Guizy, którą wykończył celnym strzałem Maris Verpakovskis. Villarreal nie zamierzało rezygnować i dalej atakowało, lecz bez zarzutu grał Roberto Abbondanzieri, broniąc uderzenia Senny i Jose Mari.
W 75. minucie gości doznali osłabienia, bowiem Franco dostał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Getafe wykorzystało liczebną przewagę w 84. minucie, gdy po kontrze w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali znalazł się rezerwowy Valentin Pachon i ustalił wynik meczu na 3:0.
W kolejnym ze spotkań 31 kolejki Primera Division doszło do ciekawej konfrontacji pomiędzy Athletico Bilbao, a Espanyolem Barceloną. Faworytem tego spotkania byli na pewno podopieczni Jose Manuela Esnala, którzy po raz kolejny nie zawiedli swoich kibiców na własnym stadionie, choć początek meczu na taki rezultat nie wskazywał.
Już w trzeciej minucie prowadzenie objęli Los Pericos, a strzelcem bramki był 24-letni pomocnik z Brazylii - Jonatas Domingos. Kilka minut później bliski pokonania Aranzubii był Pandiani, jednak nie udało mu się pokonać golkipera gospodarzy.
Na wyrównanie kibice Los Leones musieli czekać aż do 62 minuty, kiedy to Urzaiz zdobył bramkę, po dobitce strzału Iraoli z rzutu wolnego. Ten sam zawodnik strzelił swoją drugą bramkę w 78 mincucie i tym samym ustalił końcowy wynik na 2:1 dla Bilbao.
Athletic Bilbao – Espanyol Barcelona 2:1 (0:1)
0:1’ Domingos 3’
1:1 Urzaiz 62’
2:1 Urzaiz 78’
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach