Witam! Moim zdaniem można śmiało stawiać na nst. mecze
Man. Unt. - Bolton 1
Chelsea - Sheff. Unt. 1
Mboro - Man. City 1
Reading - Portsm. 1
Blackb. - West Ham 1
Aston Villa - Liverp. x2
Everton - Arsenal x
Ja zaryzykuję za 10 zł!
Ostatnio zmieniony przez qpytko 2007-03-17, 18:45, w całości zmieniany 2 razy
Middlesbrough zajmuje obecnie 12 lokate w tabeli premiership z dorobkiem 36 pkt i swoich dzisiejszych rywali wyprzedza o 6 pkt ktorzy znajduja sie na 17 pozycji tuz nad strefa spadkowa. gospodarze na wlasnym stadionie spisuja sie dobrze, wygrali 8 z 14 rozegranych meczy ich obecna forma rowniez wydaje sie dobra bo remis z Manchesterem Utd. w FA Cup wywalczony tydzien temu jest na pewno bardzo dobrym osiagnieciem tak jak wygrana w lidze z rewelacyjnym beniaminkiem ktory jest wyzej w tabeli. Manchester City w tym sezonie spisuje sie slabo obacna worma tagrze nie jest najlepsza bo 3 ostatnie mecze to porazki, w meczach wyjazdowych spisuja sie fatalnie az 8 porazeg na 13 meczy. mysle ze dzisiejszy mecz bedzie bardzo wyrownany bo Manchester bedzie walczyl o oddalenie sie od strefy spadkowej ale w 2 polowie gracze Middlesbrough zdolaja strzelic bramke i udowodnia ze obecnie sa lepszym zespolem.
W pierwszym meczu 30. kolejki Premiership Manchester United pokonał na Old Trafford Bolton Wanderers 4:1, a całe spotkanie w bramce Czerwonych Diabłów rozegrał Tomasz Kuszczak, który jedyną bramkę puścił z rzutu karnego.
Tuż po rozpoczęciu gry Tomasza Kuszczaka próbował zaskoczyć Nicolas Anelka, jednak spudłował. W szóstej minucie powinno być 1:0 dla gospodarzy, Ryan Giggs główkował z 11. metrów, a Jussi Jaaskelainen wybił futbolówkę przed siebie, do której dopadł Ji-Sung Park, ale z dwóch metrów przestrzelił. W 14. minucie bramkę zdobyli piłkarze Manchesteru United, świetną akcję lewą stroną przeprowadził Cristiano Ronaldo. Portugalczyk wpadł w pole karne i dograł na 7. metr do Ji-Sung Parka, który zdołał umieścić futbolówkę w siatce rywali. Już 120 sekund później Czerwone Diabły prowadziły 2:0. Kapitalną dwójkową akcję przeprowadzili Ronaldo z Rooney'em. Portugalczyk przejął piłkę tuż przed własnym polem karnym, zagrał do Rooney'a, który odegrał mu z klepki, następnie Ronaldo przebiegł 40 metrów i dograł na czystą pozycję do Rooney'a, a ten świetną podcinką pokonał Jaaskelainena. W 25. minucie było 3:0 dla gospodarzy. Ronaldo uderzył zza pola karnego, Jaaskelainen wybił piłkę przed siebie, do której dopadł Park i umieścił futbolówkę w siatce rywali. Po tej bramce tempo meczu nieco spadło i więcej goli w tej części spotkania nie było.
W 54. minucie powinno być 4:0. Świetną prostopadłe podanie dostał Ryan Giggs, który wyszedł sam na sam z bramkarzem Kłusaków i przelobował Fina, lecz piłka minęła bramkę rywali. 60 sekund później indywidualną akcję przeprowadził Ronaldo, lecz spudłował z 16. metrów. W 63. minucie szansę miał Nicolas Anelka, Francuz mocno kopnął z siedmiu metrów, ale spudłował. Pięć minut później kolejną dobrą akcję przeprowadził Ronaldo, który wpadł w pole karne, lecz jego strzał obronił Jaaskelainen, a dobitka minęła bramkę Kłusaków. W 74. minucie Alan Smith zagrał idealną piłkę do Rooney'a, który wyszedł sam na sam z Jaaskalainenem i efektownym wolejem posłał futbolówkę w długi róg bramki Kłusaków podwyższając na 4:0. W 85. minucie miała miejsce kontrowersyjna sytuacja, gdy Vidic nieznacznie popchnął Abdoulaye Faye, a sędzia wskazał na 'wapno'. Do piłki podszedł Gary Speed i uderzył niemal w środek bramki i Kuszczak o mało co nie obronił tego strzału. Była to ostatnia ciekawa akcja w tym meczu.
Manchester United - Bolton Wanderers 4:1 (3:0)
1:0 Park 14'
2:0 Rooney 17'
3:0 Park 25'
4:0 Rooney 74'
4:1 Speed 85' (k)
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
Remisem 0:0 zakończyło się dzisiejsze spotkanie Wigan z Fulham Londyn. Szczególnie w drugiej połowie wyraźną przewagę mieli Latics, ale nie potrafili jej zamienić na trzy punkty.
Remis w tym mało emocjonującym meczu wydaje się więc być sprawiedliwym.
Oba zespoły w tabeli ligowej przed tym meczem dzielił zaledwie punkt - zajmowały odpowiednio 15 i 14 miejsca. Mecz miał dla ich pozycji ligowej znaczenie, jeżeli chodzi o utrzymanie, choć wydaje się ono być w zasięgu obu drużyn, z kolei na nawiązanie walki z zespołami z pierwszej części tabeli nie ma raczej szans.
Latics wydawali się być minimalnym faworytem po tym, jak klub w ostatnich grach zażegnał poważny kryzys - ośmiu porażek z rzędu. Po tej niechlubnej serii Wigan zdobyło dziesięć punktów w pięciu grach, wygrywając po 1:0 ostatnie dwa mecze z Newcastle oraz Manchesterem City.
Co ważne do składu gospodarzy wrócili dwaj kluczowi gracze - Scharner oraz De Zeeuw, jedynie Baines i McCulloch byli zawieszeni. Główne osłabienie gości, to brak zawieszonego Montelli.
Pierwsza połowa na JJB Stadium nie dostarczyła kibicom wielu emocji. Przez 45. minut padły zaledwie cztery strzały (po dwa z każdej ze stron) i tylko jeden nich nie był celnym.
Już w piątej minucie Emile Heskey znalazł się w polu karnym po tym jak crossową piłkę zagrał mu Valencia. Napastnik z 11. metra główkował jednak w środek bramki i Niemi nie miał problemów ze złapaniem futbolówki.
Dużo gorzej wiodło się jego koledze z zespołu - Landzaatowi, który z podobnej odległości nie trafił w bramkę. Pomocnik próbował z prawej nogi posłać futbolówkę w prawy róg bramki.
W 25. minucie pierwszy strzał oddali goście, ale Diopowi piłka zupełnie uciekła z lewej nogi, warto dodać, iż świetnie dogrywał mu McBride.
Pięć minut później miała miejsce pierwsza zmiana w kadrze gospodarzy. W powietrzu zderzyli się Folan oraz Bocanegra i obaj musieli skorzystać z pomocy lekarzy. Gorzej cała sytuacja zakończyła się dla piłkarza Wigan, którego zmienił Camara.
Obie drużyny w ostatnim kwadransie nie pokazały nic szczególnego, może poza próbą strzały w wykonaniu Queudrue, ale rozminął się on z bramką. Przede wszystkim brakowało celnego rozegrania piłki do czyhających w polu karnym napastników i pierwsza część meczu zakończyła się sprawiedliwym remisem.
Początek drugiej części meczu nie zapowiadał szczególnej zmiany tempa. Jedynie Tomasz Radzinski wykazywał większą chęć do gry, ale jego rajdy obrońcy wyłapywali na off-sajdy bądź też sam piłkarz nie do końca kontrolował piłkę. Jeden z bardziej emocjonujących momentów meczu miał miejsce, gdy w 67. minucie na plac gry wbiegł 'streaker'. Dostał on owacyjne brawa od kibiców.
Być może też jego pojawienie się wpłynęło mobilizująco na gospodarzy, bowiem w przeciągu następnych dziesięciu minut aż trzykrotnie zagrozili bramce Niemi. Po serii rzutów rożnych szczególnie Taylor oraz Kilbane próbowali szczęścia, ale za każdym razem obrońcy czujnie wybijali piłkę.
Z kolei Josipowi Sisoko w 81. minucie nie udało się wcelować bramkę.
Kolejne rzuty rożne w wykonaniu Taylora (w całym meczu Wigan wykonywało ich siedem wobec jednego tylko Fulham) nie przynosiły także większego zagrożenia, tak jak w 88. minucie, kiedy to Diop główką wybił futbolówkę.
Ostatecznie więc goli na JJB Stadium dziś zabrakło, ale wywalczony punkt powinien satysfakcjonować obie drużyny.
Wigan Athletic - Fulham 0:0
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
Chelsea Londyn pokonała na Stamford Bridge Sheffield United 3:0 w meczu 30. kolejki Premiership. Bramki zdobywali piłkarze, którzy od lata grają w The Blues, a więc: Shevchenko, Kalou i rezerwowy Ballack.
W czwartej minucie Ricardo Carvalho dograł do Andrija Shevchenko, a ten strzałem z woleja umieścił piłkę w górnym rogu bramki gości. W 15. minucie miejsce na prawej stronie pola karnego znalazł Shaun Wright-Phillips, jednak jego strzał minął bramkę przeciwnika. 2 minuty później było już 2:0 dla The Blues, gdy Shevchenko tym razem zaliczył asystę przy golu Salomona Kalou. W 19. minucie z 30. metrów uderzył Colin Kazim-Richards, lecz Petr Cech zdołał sparować ten strzał. 60 sekund później z przewrotki próbował uderzyć Rob Hulse, jednak gol nie padł. W 29. minucie czeskiego bramkarza sprawdził z kolei Keith Gillespie, ale ten nie dał się pokonać. Goście dalej atakowali i w 38. minucie stworzyli sobie kolejną okazję do zdobycia bramki, której nie wykorzystał Colin Kazim-Richards, ponieważ Cech był dobrze ustawiony. Chelsea prowadziła po pierwszej połowie 2:0.
Od razu po przerwie Jose Mourinho dał odpocząć Frankowi Lampardowi, za którego wszedł Michale Ballack i Niemiec w 57. minucie podwyższył na 3:0. Ballack świetnie wykończył dośrodkowanie z rzutu wolnego Shauna Wrighta-Phillipsa i głową pokonał bramkarza Szabli. Chwilę później kontaktową bramkę z 20. chciał zdobyć Colin Kazim-Richards, ale Cech nie dał się pokonać. W 62. minucie zza pola karnego przymierzył Arjen Robben, lecz Patrick Kenny nie dał się pokonać. 15 minut przed końcem na strzał z drugiej lini zdecydował się Phil Jagielka, ale uderzył nad poprzeczką. Do końca meczu niewiele się już działo i Chelsea pewnie ograła Szable 3:0.
Gol bramkarza z własnego pola karnego, zwycięstwo Kogutów
Tottenham Hotspur pokonał Watford na White Hart Lane 3:1, ale bramkę z własnego pola karnego zdobył bramkarz Kogutów, Paul Robinson! Do siatki rywali trafiali także Jenas i Ghaly, a dla Szerszeni gola zdobył Henderson.
Dopiero w 17. minucie udało się jednej z drużyn stworzyć sytuację strzelecką, ale wówczas Ahmed Mido nie trafił w światło bramki. Nie minęły trzy minuty, a z 17. metrów spudłował Jermaine Jenas uderzając obok lewego słupka. Wreszcie w 24. minucie bezrobotnego do tej pory Bena Fostera zatrudnił Jermain Defoe, ale reprezentant Anglii nie dał się pokonać. Aż do 41. minuty na boisku niewiele się działo, ale wówczas Koguty zdobyły bramkę. Pascal Chimbonda dośrodkował w pole karne z prawego skrzydła, a piłka trafiła wreszcie pod nogi Jermaine'a Jenasa, który z głowy pokonał bramkarz Szerszeni. Tuż przed przerwą strzelał jeszcze Jermain Defoe, ale wynik nie uległ zmianie.
Pierwszy strzał dopiero oddano w 59. minucie, a wówczas Steed Malbranque uderzył z 20. metrów, lecz Ben Foster nie dał się zaskoczyć. Po chwili przymierzył również Jermain Defoe, ale spudłował. W 61. minucie Tom Huddlestone dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, gdzie celnie z głowy strzelił Ahmed Mido, jednak Foster nie dał się pokonać. Niecodzienna sytuacja miała miejsce w 63. minucie, gdy bramkę z "piątki" strzelił bramkarz Tottenhamu - Paul Robinson... Po chwili Tom Huddlestone chciał dobić rywali, lecz Foster tym razem sparować ten strzał. Koguty nadal atakowały i po kilku minutach bramkarz Watfordu obronił uderzenie Jermaina Defoe. W 85. minucie Aaron Lennon dograł do Hossama Ghaly'ego, a ten strzałem w prawy róg pokonał bramkarza gości. Gości było stać na honorową bramkę autorstwa Dariusa Hendersona w 89. minucie spotkania, a mimo to Tottenham wygrał 3:1.
Passę pięciu kolejnych porażek przerwali piłkarze Manchesteru City, którzy pokonali na Riverside Stadium Middlesbrough 2:0 po golach Sylvaina Distina i Emile'a Mpenzy, dla którego był to pierwszy gol w nowych barwach.
W czwartej minucie z prawej strony pola karnego strzelił Joey Barton, jednak zawodnik Manchesteru City spudłował. Po chwili ponownie uderzył Barton, lecz i tym razem niecelnie. W 17. minucie Emile Mpenza nie zdołał umieścić piłki w siatce z 10. metrów i od własnej bramki rozpoczął Mark Schwarzer. W 24. minucie świetnie zza pola karnego uderzył Stewart Downing, ale jeszcze lepszą interwencją popisał się Andreas Isaksson, który spatkował ten strzał na rzut rożny. Po kornerze niecelnie uderzył natomiast Abel Xavier. 5 minut później Michael Ball dośrodkował w pole karne, ale obok bramki Emile Mpenza posłał futbolówkę. Po chwili sunął jednak kolejny atak, lecz Darius Vassell podobnie jak jego koledzy nie trafił w światło bramki. Dopiero w 35. minucie celnie, ale i za słabo strzelił Mpenza i jego uderzenie pewnie chwycił Mark Schwarzer. Była to ostatnia ciekawa akcja w pierwszej połowie.
W 54. minucie groźną akcję przeprowadzili goście w efekcie czego Joey Barton zdołał oddać celny strzał, jednak Mark Schwarzer sparował go. W 61. minucie goście objęli prowadzenie, a wówczas Emile Mpenza zgrał futbolówkę głową do Sylvaina Distina, a ten z bliska pokonał Marka Schwarzera. W 74. minucie było już 2:0 dla Manchesteru City, gdy Joey Barton zagrał do Emile'a Mpenzy, a reprezentant Belgii strzałem w prawy róg zdobył drugą bramkę dla gości tym meczu. 120 sekund później kontaktową bramkę chciał zdobyć James Morrison, jednak piłka po tym strzale poszybowała nad poprzeczką. Do końca meczu nie wydarzyło się już nic ciekawego i goście wygrali 2:0.
Middlesbrough - Man City 0:2 (0:0)
0:1 Distin 61'
0:2 Mpenza 74'
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
W jednym z ważniejszych spotkań 30. kolejki Premier Legaue Reading bezbramkowo zremisowało z Portsmouth.
Spotkanie na Madejski Stadium było wyrównane i podział punktów jest sprawiedliwym wynikiem, który jednak nie zadowala żadnej ze strony.
Początek był lepszy w wykonaniu gości, którzy jednak nie mieli najlepiej ustawionych celowników. W 9. minucie z dystansu strzelał Arnold Mvuemba, ale piłka przeleciała wysoko nad poprzeczką. W rewanżu kilku minut później, kiedy to w pole karne dośrodkował Stephen Hunt, a główkował Glen Little, lecz minimalnie chybił. Kolejnym, któremu nie udało się celnie uderzyć był Gary O'Neil. Pomocnik Pompey uderzył z woleja, ale gol nie padł.
W 29. minucie najlepszą okazję w pierwszej połowie miał Steve Sidwell, który główkował z paru metrów, lecz i tym razem piłka minęła bramkę Davida Jamesa. Były reprezentant Anglii nie musiał interweniować także kilka minut później, gdy z 25 metrów uderzył James Harper. W końcówce pierwszej części spotkania po podaniu Nicky Shorey'a strzelał jeszcze Little, ale kolejny raz nie trafił w bramkę.
W drugiej połowie prezentowali się goście, ale nadal można było mieć spore zastrzeżenia do ich skuteczności. W 60. minucie celnie uderzył w końcy Benjamin Mwaruwari, ale tym razem znakomicie interweniował Marcus Hahnemann. Jeszcze bliższy szczęścia był w 82. minucie Richards Hughes, który strzelał z 25 metrów, ale piłka odbiła się od słupka. Pięć minut później strzelał jeszcze Niko Kranjcar, ale Hahnemann ponownie był na posterunku i bramki nie padły.
Reading - Portsmouth 0:0
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
W ostatnim sobotnim spotkaniu zespół Blackburn podejmował West Ham. Miejscowi zdobyli bramkę tuż po przerwie meczu, kiedy to dośrodkowanie Pedersena wykończył Samba. Potem jednak mało zgrany zespół Młotów w przeciągu paru minut skutecznie odpowiedział dwoma golami i trzy punkty pojechały do stolicy.
Już w pierwszych sekundach meczu Carlos Tevez z prawej strony znalazł sobie miejsce i oddał strzał ale dobrze ustawiony Brad Friedel złapał futbolówkę. Następnie dopiero w 35 minucie po dośrodkowaniu Brett Emerton Morten Gamst Pedersen lewą nogą z lewej strony uderzył tylko obok słupka.
Ten sam zawodnik chwilę później podjął próbę lobowania bramkarza gości ale nie trafił w bramkę. Do przerwy po mało barwnej grze z dwóch stron miejscowi nie doczekali się gola. Działaczy Młotów powinna martwić bardzo słaba gra ich piłkarzy, którzy tylko raz i to w pierwszych sekundach próbowali zdobyć gola.
Po zmianie stron już na początku gospodarze objęli prowadzenie. Morten Gamst Pedersen dośrodkował z prawego narożnika lewą nogą, a Christopher Samba głową umieścił futbolówkę w siatce. Nic na to nie wskazywało, ale w 71 minucie goście doprowadzili do remisu. W polu karnym Brett Emerton (Blackburn) sfaulował Carlosa Teveza [fot]. Jedenastkę na gola zamienił sam poszkodowany, który dobrze uderzył prawą nogą w prawy róg i było 1:1.
Zdobyta bramka dodała im skrzydeł, bo chwilę później już prowadzili. Po podaniu Bowyera gola zdobył Bobby Zamora. W 83 minucie Anton Ferdinand (West Ham) sfaulował po prawej stronie Benedict McCarthy. Dośrodkował Morten Gamst Pedersen, a uderzał David Bentley jednak Robert Green nie dał się zaskoczyć łapiąc na raty futbolówkę.
Blackburn Rovers - West Ham United 1:2 (0:0)
1:0 Samba 47'
1:1 Tevez 71' (k)
1:2 Zamora 75'
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
Bohaterzy i antybohaterzy sobotnich meczów Premiership
Dziennikarze angielskiego portalu SkySports wybrali najlepsze i najgorsze zagrania podczas 30 kolejki Premiership.
Piłkarz dnia: Cristiano Ronaldo (Manchester United). Portugalczyk był w kapitalnej formie w spotkaniu z Boltonem Wanderers czarując swoją grą kibiców zgromadzonych na Old Trafford. Ronaldo bramki wprawdzie nie strzelił w wygranym 4:1 meczu z Kłusakami, ale zaliczył dwie asysty i miał udział przy trzeciej bramce dla Manchesteru United.
Bramka dnia: Wayne Rooney (Manchester United). W bardzo dobrej dyspozycji był Wayne Rooney w spotkaniu z Kłusakami zdobywając dwie piękne bramki. Jednak jako ładniejszą dziennikarze SkySports wybrali tą pierwszą, kiedy to Rooney popisał się kapitalną "podcinką" nad interweniującym bramkarzem gości - Jussi Jaaskalainenem.
Podanie dnia: Alan Smith (Manchester United). Kolejny piłkarz Czerwonych Diabłów znalazł się w najlepszych zagraniach Premiership, a tym razem jest to Alan Smith, który idealnie zagrał do Rooney'a przy czwartej bramce dla Man Utd.
Parada dnia: Petr Cech (Chelsea Londyn). Czeski bramkarz popisał się w spotkaniu z Sehffield United fantastyczną interwencją parując kapitalnie strzał Colina Cazima-Richardsa ratując swój zespół od straty bramki.
Pudło dnia: Park Ji-sung (Manchester United). Mimo, że Koreańczyk zdobył dwie bramki to najpierw zmarnował wyśmienitą sytuację, kiedy z trzech metrów dobijał niemal na pustą bramkę strzał Ryana Giggsa. Piłka poszybowała nad poprzeczką...
Gafa dnia: Błąd Bena Fostera. Menedżer Watfordu, Adrian Boothroyd powiedział, że jeszcze nigdy nie widział, żeby bramkarz kopiąc z własnej połowy strzelił drugiego golkiperowi bramkę, a w sobotę taka sytuacja miała miejsce, gdy Paul Robinson pokonał Bena Fostera.
Moment dnia: Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo WHU w tym sezonie. Ale czy nie za późno? Pytają się kibice Młotów. Na pewno tak, gdyż do tej pory na wyjeździe piłkarze z Upton Park zanotowali trzy remisy i aż 11 porażek i dlatego znajdują się w strefie spadkowej ze stratą ośmiu punktów do bezpiecznej strefy.
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
W ostatnim meczu 39 kolejki The Championship na The Hawthorns doszło do derby miasta Birmingham, w którym West Bromwich Albion podejmowało Birmingham City. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a bramki zdobywali: Paul McShane dla gospodarzy i Damien Johnson dla gości. W 66. minucie Julian Gray za faul na McShanie otrzymał czerwoną kartkę, ale Birmingham zdołało uratować remis.
West Bromwich Albion - Birmingham City 1:1 (0:0)
1:0 McShane 64'
1:1 Johnson 86'
West Bromwich Albion: Kiely - McShane, Clement, Sodje, Robinson, Gera (55' MacDonald), Koren, Greening, Koumas (84' Carter), Kamara, Ellington.
W pierwszym niedzielnym meczu 30. kolejki Premier League Charlton Athletic wygrało z Newcastle United 2:0.
The Addicks odnieśli w ten sposób siódme zwycięstwo w tym sezonie i mają już tylko cztery punkty straty do Sheffield United.
Pierwsza połowa nie stała na najwyższym poziomie i sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. W 16. minucie z dystansu strzelał Talal El Karkouri, ale piłka przeleciała daleko od bramki. 21 minut później gospodarze byli bliscy uzyskania prowadzenia. Shay Given wypiąstkował piłkę wprost pod nogi Darrena Benta, ale ten był na tyle zaskoczony tą sytuacją, że nie zdążył skierować jej do bramki.
W końcówce pierwszej części meczu okazję mieli w końcu goście. Strzał Obafemi Martinsa zablokował El Karkouri, a dobitka Scotta Parkera była niecelna i na przerwę zespoły schodziły przy bezbramkowym remisie. Już cztery minuty po wznowieniu gry mogło być 0:1. Po strzale Emre Belozoglu piłka trafiła do Martinsa, który miał przed sobą tylko Scotta Carsona, ale nie trafił w bramkę.
Niewykorzystana okazja zemściła się trzy minuty później. James Milner sfaulował Amdy Faye, a rzutu wolne strzelił Darren Bent. Piłka trafiła w poprzeczkę i podczas gdy obrońcy Newcastle stali i patrzyli co się dzieje, Zheng Zhi głową dobił ją do siatki i zdobył swojego pierwszego gola dla Addicks.
Gospodarze poszli za ciosem i w 55. minucie byli bliscy zdobycia kolejnej bramki, lecz po uderzeniu Jerome'a Thomasa Given wybił piłkę na rzut rożny. Charlton nie zwalniało tempa i Given miał w tym meczu jeszcze sporo pracy. W 66. minucie główkował Darren Bent, irlandzki golkiper sparował piłkę, a dobitka Zhi była niecelna. Trzy minuty później ponownie szczęścia próbował Darren Bent, ale tym razem strzelił niecelnie.
Na kwadrans przed końcem Newcastle domagało się rzutu karnego po tym jak El Karkouri rzekomo zagrał piłkę ręką. Sędzia Dermot Gallagher był jednak innego zdania. Arbiter podyktował za to jedanstkę dla Charlton, gdy w 86. minucie Zhi został sfaulowany przez Nolberto Solano. Rzut karny pewnie wykorzystał Thomas.
Goście starali się w końcówce chociaż częściowo odrobić straty, ale najpierw spudłował Antoine Sibierski, a potem strzał Charles N'Zogbii obronił Carson i wynik nie uległ już zmianie.
Charlton Athletic - Newcastle United 2:0 (0:0)
1:0 Zhi 52'
2:0 Thomas 88' (k)
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
W niedzielnym meczu na Villa Park bramki nie padły i Aston Villa podzieliła się punktami z Liverpoolem.
Tym samym podopieczni Rafaela Beniteza zmarnowali okazję by wrócić na trzecie miejsce w tabeli.
Spotkanie nieco lepiej rozpoczęli goście i w efekcie w 3. minucie w swoim stylu z dystansu strzelał John Arne Riise, ale Thomas Sorensen bez problemów złapał piłkę. Villans zrewanżowali się akcją, po której zza pola karnego strzelał Gareth Barry, lecz niecelnie. Podopieczni Martina O'Neilla nastawili się na defensywę i obronę bezbramkowego remisu, który w starciu z The Reds byłby dla nich korzystnym wynikiem.
Liverpool miał przewagę, ale obrona Villans grała skutecznie i w efekcie to tylko gospodarze mieli w pierwszej połowie sytuacje strzeleckie. Na bramkę Reiny uderzali Ashley Young i Gary Cahill, ale pierwszy strzał był niecelny, a za drugim razem pewnie interweniował hiszpański bramkarz. W końcówce Villans domagali się rzutu karnego, po tym jak Stilian Petrov upadł w polu karnym, ale sędzia Lee Mason nie dopatrzył się faulu.
Druga połowa była równie nieciekawa. The Reds dłużej utrzymywali się przy piłce, ale to gospodarze jako pierwsi poważniej zagrozili bramce rywali. W 58. minucie z bliska główkował Olof Mellberg, ale strzelił za lekko i Reina pewnie złapał piłkę.
Potem z dystansu niecelnie strzelali Javier Mascherano (Liverpool) i Patrik Berger (Aston Villa). W końcówce dobrą akcję przeprowadzili rezerwowi The Reds. Dośrodkował Jermaine Pennant, a główkował Robbie Fowler, ale znakomicie interweniował Sorensen i wynik się nie zmienił.
Aston Villa - Liverpool 0:0
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
W ostatnim niedzielnym spotkaniu Everton zmierzył się z Arsenalem. Kanonierzy byli zespołem statystycznie lepszym, jednak w tym meczu punktów nie zdobyli. Co prawda wcześniej dwa razy ratował ich słupek, ale na minuty przed końcowym gwizdkiem komplet trzech punktów dla Evertonu uratował Johnson.
Już w 3 minucie pierwszy strzał na bramkę oddał Manuel Fernandes ale z lewej strony nie trafił w bramkę. Gospodarze w 26 minucie mogli wyjść na prowadzenie ale wolej Lee Carsley'a zatrzymał się na słupku. Przy dobitce w bramkę nie trafił Mikel Arteta.
W odpowiedzi po drugiej stronie z lewej strony znalazł sobie miejsce Fredrik Ljungberg ale Howard dobrze ustawiony nie dał się zaskoczyć. Parę minut później uderzał z lewej strony Jeremie Aliadiere, ale Howard tym razem również wyszedł cało z opresji parując futbolówkę.
Kanonierzy przed przerwą wyraźnie przycisnęli ale kibice nie obejrzeli bramek. Po zmianie stron obie drużyny znów stwarzały sobie okazje strzeleckie ale to miejscowi drugi raz mogli wyjść na prowadzenie. W 73 minucie w słupek ze środka pola trafił Leon Osman. Po drugiej stronie dobrze spisujący się Howard obronił dwa strzały Fabregasa.
Dobiegła ostatnia minuta i do Evertonu uśmiechnęło się wreszcie szczęście. Mikel Arteta prawą nogą z prawej strony dośrodkował z rzutu rożnego, a reprezentant Anglii, Andrew Johnson z woleja celnie uderzył w prawy róg.
Everton - Arsenal 1:0 (0:0)
1:0 Johnson 90'
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach