Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj
 YouBet.pl  Blog bukmacherski  Promocje bukmacherskie  Poker  kasyna online  
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat :: Następny temat
Primera Division 25 kolejka 03.03 - 04.03
Autor Wiadomość
TELE 
Profesionalista
Ober Fuhrer


Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 1218
Skąd: WWA
Wysłany: 2007-03-05, 14:20   

Pewne zwycięstwo Tarragony


W kolejnym z popołudniowych niedzielnych spotkań 25. kolejki Primera Division doszło do starcia dwóch zespołów zajmujących miejsca w strefie spadkowej. Osiemnaste w tabeli Athletic Bilbao podejmowało na własnym boisku ostatnią w tabeli CG Tarragonę.

Początek spotkania należał zdecydowanie do gospodarzy. W 14 minucie bliski zdobycia pierwszej bramki był Ismael Aranda Urzaiz. Jednak pomimo widocznej inicjatywy gospodarzy, jako pierwsi bramkę zdobyli podopieczni Paco Floresa. W 36 minucie bramkę z lewego ostrego kąta zdobył były napastnik Realu Madryt- Javier Portillo. Pomimo prowadzenia gości lepszym zespołem w pierwszej części gry byli piłkarze Athletic Bilbao, którzy stwarzali zdecydowanie więcej sytuacji pod bramką Bizzariego.

Od początku drugiej połowy do ataku rzucili się gospodarze. W 53 drugą żółta, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał lewy obrońca zespołu Gimanstic - Mingo. Pomimo gry w dziesiątkę podopieczni Floresa zdobyli drugą bramkę. Tym razem Aranzubię pokonał Antonio Pinilla, który znakomicie wykorzystał dobre podanie Calvo w 71 minucie. Do końca spotkania zawodnicy Tarragony bronili się na własnej połowie i utrzymali swoje pewne prowadzenie.

Athletic Bilbao - CG Tarragona 0:2 (0:1)
0:1 Portillo 36’
0:2 Pinilla 71’
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.

Pokaż że to właśnie Ty jesteś najlepszy !!!
 
 
 
TELE 
Profesionalista
Ober Fuhrer


Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 1218
Skąd: WWA
Wysłany: 2007-03-05, 14:21   

Racing lepszy od Osasuny


W kolejnym z niedzielnych spotkań 25. kolejki Primera Division Racing Santander po bardzo zaciętym i wyrównanym pojedynku pokonał na własnym terenie Osasunę Pampeluna. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:0 dla gospodarzy, którzy wykorzystali ataut własnego boiska i zdobyli kolejne trzy punkty.

Tak jak przypuszczano pojedynek na El Sardinero w Santander był bardzo wyrównaną konfrontacją, w której naprzeciw siebie stanęły godne siebie zespoły. Przed tym pojedynkiem obawiano się jednak o to jak zaprezentują się goście, którzy od jakiegoś czasu wręcz fatalnie prezentują się w rozgrywkach ligowych, przez co z każdą kolejką ich sytuacja w tabeli ligowej systematycznie się pogarsza.

W niedzielnym spotkaniu zespół José Angela Zigandy po raz kolejny się nie popisał i pomimo wielu chęci i starań o wywalczenie w miarę korzystnego rezultatu wyjedzie do domu z zerowym dorobkiem.

Od samego początku spotkania utrzymywała się niewielka przewaga gospodarzy, którzy co prawda nie grali dziś najlepiej, ale z konsekwencją dążyli do objęcia prowadzenia.

Osasuna nastawiła się jednak na obronę i grę z kontry, czym skutecznie utrudniała życie napastnikom Santander. Dlatego też pomimo ich przewagi na boisku wynik do przerwy pozostał niezmieniony.

Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił, ale coraz częściej dawali o sobie znać zawodnicy Osasuny. Racing nie mogąc przebić się przez linię defensywną gości, postanowił cofnąć się nieco i wciągnąć rywali na własną połowę.

Dopiero w 79 minucie kibice doczekali się pierwszego i jak się później okazało jedynego trafienia w tym spotkaniu. Bramkę dającą zwycięstwo gospodarzom zdobył Juanjo, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym i błąd bramkarza i z odległości około czterech metrów głową umieścił piłkę w bramce.

Racing Santander - Osasuna Pampeluna 1:0 (0:0)
1:0 Juanjo 79'
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.

Pokaż że to właśnie Ty jesteś najlepszy !!!
 
 
 
TELE 
Profesionalista
Ober Fuhrer


Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 1218
Skąd: WWA
Wysłany: 2007-03-05, 14:22   

Espanyol na remis z Villarreal

W pierwszym z niedzielnych spotkań 25. kolejki Primera Division Espanyol Barcelona podejmował na Olimpic de Montjuic Villarreal. Pomimo wcześniejszych zapowiedzi spotkanie było bardzo wyrównanym i zakończyło się wynikiem 1:1, a co za tym idzie podziałem punktów.

Niedzielny pojedynek był szczególnie ważnym dla gości, którzy w ostatnim czasie zanotowali kilka bardzo słabych występów, przez co ich sytuacja w tabeli pogarszała się z meczu na mecz. W konfrontacji z Espanyolem podopieczni Manuela Pellegrini walczyli więc o bardzo cenne punkty, które znacznie poprawiły by ich sytuacje w tabeli Primery.

Bukmacherzy przed spotkaniem zdecydowanie stawiali na zwycięstwo gospodarzy, jednak przebieg pojedynku wcale nie był jednostronny, a można powiedzieć, że był bardzo wyrównany.

Czasami można było zauważyć, że to goście są nieco bardziej aktywni w grze, oraz że to oni są stroną przeważającą. Pomimo tego pierwsza połowa spotkania skończyła się przy jednobramkowym prowadzeniu Espanyolu. Bramkę tą w 29 minucie spotkania zdobył Tamudo, który po podaniu od Luisa Garcii, znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem Villarreal i z kilku metrów, strzałem tuż przy długim słupku dał prowadzenie swojej drużynie.

Kolejne minuty, tak jak wcześniej wspomniano, nie przyniosły więcej celnych trafień w tej części meczu. Po przerwie jednak już od pierwszych minut jej trwania goście mocno zaatakowali, chcąc jak najszybciej doprowadzić do wyrównania.

Ich starania bardzo szybko przyniosły zamierzony efekt i już po dziewięciu minutach walki Forlan doprowadził do wyrównania. Do znajdującego się przed polem karnym Forlana piłkę podał Somoza, a ten mając trochę miejsca oddał świetny strzał z około 20 metrów w samo okienko, czym nie dał najmniejszych szans na obronę bramkarzowi Espanyolu.

Po wyrównującym trafieniu gości Espanyol, który wyraźnie gorzej prezentowała się w drugiej połowie cofnął się nieco i chcąc uchronić się przed kolejną wpadką bardzo uważnie grał w obronie, co odbijało się kosztem gry ofensywnej. Żółte Łodzie Podwodne również nie przeprowadzały frontalnych ataków, i po zdobyciu bramki sprawiały wrażenie, jakby remis był dla nich wystarczającym osiągnięciem.

Espanyol Barcelona - Villarreal 1:1 (0:0)
1:0 Tamudo 29'
1:1 Forlan 54'
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.

Pokaż że to właśnie Ty jesteś najlepszy !!!
 
 
 
TELE 
Profesionalista
Ober Fuhrer


Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 1218
Skąd: WWA
Wysłany: 2007-03-05, 14:24   

Koniec sagi 'Ruud strzela, Real wygrywa'


Real, mając na uwadze wyniki Valencii i Barçy z Sevillą, wiedział, że zwycięstwo z Getafe przybliży ich do prowadzącej obecnie drużyny z Ramon Sanchez Pizjuan na ledwie cztery punkty, co jest nieprawdopodobne, bowiem Real gra tak kiepsko, że o mistrzostwie wielu kibiców tego klubu przestało już myśleć, a mimo wszystko jest to możliwe. Wystarczyło tylko zwycięstwo nad Getafe. Tylko albo aż.

Właśnie. Getafe nie jest zwykłym zespołem. Potrafi zaskoczyć nie jeden raz. W tym sezonie potrafiło u siebie ograć - i to niedawno! - Valencię w porywającym stylu 3:0, potrafiło zremisować w ostatniej kolejce zremisować 0:0 z Sevillą i Barcą 1:1, i wreszcie, wygrać z właśnie Realem Madryt 1:0. Generalnie, zespoły z czołówki na Coliseum Alfonso Perez zdobyły ledwie dwa punkty! Getafe więc grać potrafi, ale o ile na własnym stadionie jest postrachem zespołów z górnej części tabeli, o tyle na wyjazdach zespół Bernda Schustera spisuje się już nieco słabiej jak, choćby w Santander czy Bilbao, gdzie Getafe nie istniało i przegrało z Racingiem (0:1) oraz Athletic (0:2).

Mecz z Getafe dla Realu był wstępem do chyba najważniejszych pojedynków w tym sezonie. Królewscy bowiem już w środę zagrają w Monachium rewanżowy pojedynek w Lidze Mistrzów z Bayernem, a w niedzielę, 10 marca, na Camp Nou będą gośćmi F.C Barcelony i zagrają mecz opisywano jako Gran Derby. Real nie zachwyca, ale skrzętnie kumuluje sobie punkty, co właściwie jest wielką sztuką, ponieważ jak mówią: 'Nie sztuką jest wygrać, kiedy jest się w formie. Sztuką wygrać jest wtedy, kiedy jest się bez formy'. A przecież Los Merengues wygrali ostatnio trzy z czterech meczów w lidze i jeden w Lidze Mistrzów - z Saragossą 1:0, z Majorką 1:0, Bayernem 3:2 i Recreativo 2:1.

Mecz jednak należał do gości. Już w 2. minucie po faulu na Marko Cotelo Getafe trzydzieści metrów od bramki uzyskało rzut wolny. Wydawało się więc, że to nic groźnego, ale pozory mylą od zawsze i chwilę później cały stadion odetchnął z ulgą, że strzał Albina minął bramkę Casillasa, a były to naprawdę milimetry. To był pierwsze i ostatni ostrzeżenie dla gospodarzy. W szóstej minucie padł gol, ale na szczęście dla nich Albin był na pozycji spalonej. Chwilę później ruszył Real. Z piłką zabrał się Fernando Gago, ale zrobił to jednak na raty, ponieważ najpierw ją stracił i musiał z powrotem o nią walczyć. W końcu jednak dotarła piłka do Reyesa. 24-letni Hiszpan zagrał do Robinho, ale strzał Brazylijczyka nie wpadł do siatki, ponieważ stał tam, gdzie powinien Roberto Abbodanzieri i obronił strzał zawodnika, który niegdyś został namaszczony nowym Pele.

W 24. minucie mogło, a w zasadzie powinno być 1:0 dla gości. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę otrzymał Mario Cotelo, ale fatalnie z ośmiu metrów przestrzelił. Chwilę później na skrzydle urwał się Nacho, którego nie upilnował Jose Antonio Reyes. Dośrodkowanie pomocnika Getafe było bardzo dobre, ale Pulido nie potrafił zmieścić piłki w bramce Ikera Casillasa i trafił ledwie w poprzeczkę. Chwilę później Pulido był bohaterem już swojej drużyny. Po podaniu van Nistelrooya sam na sam z Abbodanzierim wyszedł Reyes. Pomocnik Realu uderzył dobrze, ale za lekko i piłka ledwie toczyła się pustej bramki. Gdy wydawało się, że gol i tak padnie, ponieważ do dobitki szykował się Robinho w ostatniej chwili uprzedził do właśnie Pulido.

W 37. minucie po podaniu Robinho okazje do gola miał Beckham, ale jego strzał tak, jak w przypadku Pulido zatrzymała poprzeczkę. Gdy wydawało się więc, że za moment gospodarze obejmą prowadzenie, stało się zupełnie coś nieoczekiwanego. Otóż w 38 min. w sytuacji sam na sam z Casillasem znalazł się Daniel Guiza, który zachował się jak światowej klasy napastnik i strzelił precyzyjnie obok bramkarza reprezentacji Hiszpanii. Warto jednak pochwalić w tej sytuacji Mario Cotelo, który tylko w sobie sposób znany, mimo trzech rywali na plecach zauważył Guizę i zagrał świetną piłkę między obrońców Realu, dzięki temu Guiza mógł strzelić ósmego gola w lidze.

W 43. minucie w polu karnym padł Gago. Wszyscy kibice zaczęli gwizdać, bowiem zdaniem sędziego Fernando Teixeiry Vitienesa Argetyńczyk symulował za co został ukarany żółtą kartką - zresztą, słusznie. Minutę później kibice mieli tego, czego się wcześniej domagali. Po znakomitej akcji i podaniu Beckhama Robinho znalazł się w kapitalnej sytuacji. Brazylijczyk uderzył z szesnastu metrów wprost w Abbodanzieriego, ale bramkarz gości fatalnie zainterweniował i musiał piłkę gonić wzdłuż lini końcowej. Ubiegł go jednak właśnie Robinho, a bramkarz Gefate i repr. Argentyny nie zdążył zabrać nóg, tym samym faulując napastnika Realu. Tym razem wątpliwości nie było i moment później piłkę jedenaście metrów od bramki ustawił Holender Ruud van Nistelrooy. Były napastnik PSV Eindhoven oraz Manchesteru United wykorzystał karny bardzo pewnie i Real do przerwy remisował 1:1.

Pierwsza połowa to była niezwykła gra obu zespołów. Real zadziwił, ponieważ grał jak nigdy w ostatnim czasie. Wszystko to zapowiadało wielkie emocje w drugiej połowie, a wielu kibiców gospodarzy było pewien zwycięstwa swojej drużyny, przypominając, że jeśli strzela gola Ruuda, to Real zawsze wygrywa.

Ledwie druga połowa się rozpoczęła, a Real natychmiast spróbował strzelić gola numer dwa. Najpierw Ruben de la Red, ale na pozycji spalonej był van Nistelrooy, a w 48. minucie po rzucie wolnym i strzale Davida Beckhama Sergio Ramos, po tym jak Abbodanzieri nie poradnie odbił piłkę przed siebie, mógł strzelić gola, ale uderzył nad bramką. W 61. minucie mógł paść gol dla gospodarzy. Akcja Beckhama z Roberto Carlosem, ale strzał tego drugiego został zablokowany i musiał poprawiać centrą, która o dziwo znalazła odbiorcę. Był nim Higuain, ale strzał młodziutkiego napastnika Realu okazał się niecelny, a chwilę później musiał wysłuchać kazania od van Nistelrooya, który miał słuszne pretensje oto, że nie wystawił mu piłki głową.

Real grał dobrze, ale duża w tym zasługa Robinho, który grał na miarę tego, co od niego oczekiwano, gdy przechodził z FC Santosu do Madrytu. W 68. minucie Brazylijczyk zmylił dwóch rywali za jednym razem, zszedł do środka, ale uderzył kilka centymetrów za wysoko, a w 70. minucie jego sprytne uderzenie minimalnie minęło słupek bramki gości, którzy chwilę później wyprowadzili groźną kontrę, która, gdyby większa koncentracja i spokój Albina, mogła zakończyć się golem, co zapewne byłoby wielkim szokiem dla Realu.

W 77. minucie znowu próbkę swoich umiejętności zaprezentował Robinho, ale jego akcja nie zakończyła się golem dla Realu, bowiem odegrał on do Antonio Cassano, a ten będąc sam na sam z bramkarzem Getafe strzelił wprost w niego. Chwilę później Włoch świetnie sie zachował. Zrobił, co mógł, aby strzelić gola, ale został sfaulowany w polu karnym. Sędzia natychmiast zagwizdał, kazał Włochowi wstać, by za chwilę pokazać mu żółtą kartkę. Kibice nie wiedzieli co robić, bo karny był ewidentny. W 89 min. mogło być 1:2 dla gości, ale strzał Casquero świetnie obronił Casillas, który zresztą jak zawsze ratuje Realowi mecz.

Real próbował do końca. Getafe nie przestawało się bronić, a gdy przejmowało piłkę umiejętnie zwalniało tempo gry i utrzymywało się przy niej. Mecz zakończył się remisem, z którego cieszyć się mogą tylko goście. Gospodarze zaś mogą czuć się pokrzywdzeni przez arbitra, ale z drugiej strony należy wyciągnąć z tego meczu wnioski, a wniosek jest taki, że na najważniejsze mecze w tym tygodniu Real jest gotów, ponieważ niespodziewania forma wróciła, ale pytanie tylko: 'Czy to wystarczy?'

Real Madryt - Getafe 1:1 (1:1)
0:1 Guiza 38'
1:1 van Nistelrooy 45' (k)
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.

Pokaż że to właśnie Ty jesteś najlepszy !!!
 
 
 
TELE 
Profesionalista
Ober Fuhrer


Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 1218
Skąd: WWA
Wysłany: 2007-03-05, 14:25   

Atletico przegrywa w Huelvie


W ostatnim z niedzielnych spotkań 25. kolejki Primera Division Reacreativo Huelva podejmowało Atletico Madryt. Spotkanie to było bardzo ważnym dla obu ekip, które w tym sezonie walczą o miejsce w czołówce i grę w europejskich pucharach. Wyniki pozostałych spotkań stworzyły przed zespołem Javiera Aguirre szansę na objęcie piątej pozycji, jednak zespół z Madrytu okazał się słabszy od beniaminka z Huelvy i po bardzo zaciętym spotkaniu gospodarze wygrali 1:0.

Wynik spotkania nie odzwierciedla jednak tego co działo się na boisku przez niemal cały czas trwania pojedynku. Od pierwszych minut bowiem to właśnie przyjezdni byli stroną przeważającą i niemal całkowicie panowali na boisku.

Losy pojedynku zostały rozstrzygnięte natomiast bardzo wcześnie. W dziewiątej minucie meczu w pole karne gości wbiegł Uche, walczący z nim Zé Castro, nie potrafił sobie poradzić z zawodnikiem Huelvy, przez co zmuszony był sfaulować przeciwnika. Za to zagranie pomocnika Atletico prowadzący spotkanie Ayza Gamez bez zawahania podyktował rzut karny.

Chwilę później pewnym uderzeniem z jedenastu metrów w samo okienko popisał się Sinama Pongolle, czym dał prowadzenie swojej drużynie.

Sześć minut później bardzo aktywny Uche wywalczył dla Recreativo kolejny rzut karny. Tym razem zawodnik Huelvy wdał się w pojedynek w obrębie pola karnego z Seitaridisem, który również nie znalazł innego sposobu na zatrzymanie napastnika gospodarzy i atakiem na nogi powalił go na murawę. Do jedenastki po raz kolejny podszedł Sinama Pongolle i wydawało się, że druga bramka jest tylko formalnością. Tym czasem strzelec pierwszego gola, chciał po raz kolejny popisać się mocnym wysokim strzałem i zamiast wpakować piłkę do bramki, posłał ją nad poprzeczką bramki.

Przez kolejny kwadrans Atletico nieco oszołomione przebiegiem zdarzeń powoli zaczęło się rozkręcać, z minuty na minutę coraz bardziej przeważając na boisku. Gospodarze nie mogąc nawiązać wyrównanej walki z rywalem cofnęli się do tyłu i bronili tego co udało się im do tej pory zdobyć. Od czasu do czasu gospodarzom udawało się wyjść z jakąć kontrą, ale ataki te były bardzo szybko rozbijane przez defensywę gości.

DO przerwy panował okres dominacji Atletico, który nie został jednak potwierdzony celnym trafieniem na bramkę. Trzeba jednak przyznać, że ATletico nie miało wielu okazji do jej zdobycia, przez co na przerwę zespoły zeszły przy jednobramkowym prowadzeniu Huelvy.

W drugiej połowie grała już tylko jedna drużyna. Przewaga w posiadaniu piłki 65%-35% na korzyść Atletico mówi sama za siebie. Teraz gra prowadzona była niemalże przez cały czas na połowie gospodarzy, którzy z ogromnym trudem odpierali ataki rywala. Mnożyły się przy tym faule, jednak arbiter był bardzo wyrozumiały dla zawodników i kartki dawał już tylko w ostateczności.

Mijały kolejne minuty i choć goście niemal demolowali przeciwnika, nie potrafili znaleźć sposobu na zmuszenie go do kapitulacji, lub brakowało im szczęścia.

W już doliczonym czasie gry za faul na Uche, Costinha zobaczył czerwoną kartkę i zszedł z boiska osłabiając swój zespół na ostatnie minuty. Tuż przed końcem meczu bliski doprowadzenia do wyrównania był Fernando Torres. Oddał świetny strzał z przewrotki na bramkę Recreativi, ale piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek.

Dzięki wygranej w niedzielnym spotkaniu beniaminek dogonił w tabeli Atletico i znacznie zwiększył swoje szanse na miejsce w czołówce.

Recreativo Huelva - Atletico Madryt 1:0 (1:0)
1:0 Sinama-Pongolle 10' (k)
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.

Pokaż że to właśnie Ty jesteś najlepszy !!!
 
 
 
TELE 
Profesionalista
Ober Fuhrer


Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 1218
Skąd: WWA
Wysłany: 2007-03-05, 14:28   

Podsumowanie 25. kolejki Primera Division


Zwycięstwo Sevilli nad Barceloną było niewątpliwie najważniejszym wydarzeniem 25. kolejki Primera Division.
Zmarnowany przez Ronaldinho rzut karny przy stanie 1:0 dla mistrzów Hiszpanii srodze się zemścił i w efekcie to podopieczni Juande Ramosa zajmują teraz fotel lidera.

Zwycięstwo Sevilli był o tyle ważne, że w najbliższą sobotę Blaugranę czeka kolejny ciężki mecz - Gran Derby z Realem Madryt. Tym samym jeśli Barcelona znowu straci punkty, wówczas zespół z Andaluzji może powiększyć przewagę, która obecnie jest niewielka.

Bramka Fernando Morientesa dała natomiast zwycięstwo Valencii, która męczyła się z Celtą Vigo, ale ostatecznie wywalczyła trzy punkty. Pozwoliło to Che uciec Realowi Madryt, który natomiast po raz kolejny rozczarował i tylko zremisował w derby z Getafe 1:1. Wpadkę Królewskich wykorzystał także Real Sargossa, który z problemami, ale pokonał Real Sociedad 3:2 i ma już tylko dwa punkty straty do Los Galacticos.

Saragossa wyprzedziła z kolei inny zespół ze stolicy - Atletico. Los Rojiblancos przegrali tym razem z Recreativo Huelva i o Lidze Mistrzów mogą już raczej zapomnieć. Problemem może być teraz utrzymanie przez nich miejsca gwarantującego start w Pucharze UEFA, tym bardziej, że rewelacyjny beniaminek dzięki zwycięstwu zrównał się z nimi punktami.

Szans na walkę o czołowe miejsca nie mają już raczej Getafe, Espanyol Barcelona i Racing Santander. Espanyol zremisował w niedzielę z Villarreal, a Racing pokonał Osasunę Pampeluna 1:0. Jednak kilka punktów straty wydaje się niemożliwe do odrobienia, tym bardziej, że rywale prezentują się dobrze.

Miejsce w środku tabeli okupują nadal Deportivo La Coruna i Villarreal, którym spadek grozi już tylko czysto teoretycznie. O utrzymanie walczą za to pozostałe zespoły. Niezwykle istotne zwycięstwo zanotował Real Betis Sewilla, który po wygranej w La Coruni 1:0 awansował na 14. pozycję w tabeli. Swoją sytuację poprawił także Real Mallorca, który pokonał 3:1 Levante. Nadziei nie tracą także kibice innego beniaminka - CG Tarragona. Dwa gole Javiera Portillo dały temu zespołowi zwycięstwo w Bilbao (2:0) i zmniejszyły jego stratę do Athletic do ośmiu punktów. Beznadziejna jest z kolei sytuacja Sociedad, które po porażce z Saragossą (2:3) ma już tylko teoretyczne szanse na utrzymanie się w Primera Division.
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.

Pokaż że to właśnie Ty jesteś najlepszy !!!
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Sitemap
szlifowanie posadzek fresh.dodere.info Love kredyt samochodowy Wiersze



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
mapa strony |
Akagahara style created by Nash modified v0.7 by warna | |
Forum - BUKOsfera.eu
| Forum Bukmacherskie | Forum bukmacherskie | Forum typujmy.pl | Forum Bukmacherskie | Doradztwo Bukmacherskie | Forum bukmacherskie | Forum Bukmacherskie | liga polska | piłka nożna | siatkówka | liga nba | mlb | wyniki na żywo | bwin | zasady pokera | expekt | sportingbet | sportingbet | typy sportowe | forum bukmacherskie | typy | kasyno | gamebookers | poker | piłka ręczna | szczypiorniak | f1 | formuła 1 | typy bukmacherskie | zakłady bukmacherskie | żużel | typy na żużel | siatkówka | sporty zimowe | unibet | euro 2012 | poker gamebookers bonus | betgun | betfair | zakłady sportowe | bonusy bez depozytu | wypozycjonować stronę | OGŁOSZENIA DROBNE | ccie-security | close protection in poland | perfumy męskie | transport | hendmejdownia Oluni
Zakłady Bukmacherskie