Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki  Rejestracja  Zaloguj
 YouBet.pl  Blog bukmacherski  Promocje bukmacherskie  Poker  kasyna online  
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat :: Następny temat
Primera Division 21 kolejka 03.02 - 04.02
Autor Wiadomość
patab 
Bukmaster
freestyle


Wiek: 22
Dołączył: 26 Sty 2006
Posty: 3928
Skąd: Trześniów
Wysłany: 2007-01-30, 23:22   Primera Division 21 kolejka 03.02 - 04.02

Deportivo v Mallorca 2.00 3.25 3.75
Espanyol v Real Zaragoza 2.50 3.20 2.75
Valencia v Atletico Madrid 1.90 3.30 4.00
Athletic Bilbao v Betis 2.20 3.20 3.20
Celta de Vigo v Tarragona 1.61 3.60 5.50
FC Sevilla v Real Sociedad 1.30 4.75 10.00
Huelva v Villarreal 2.40 3.20 2.90
Racing Santander v Getafe 2.40 3.20 2.90
Real Madrid v Levante 1.25 5.25 11.00
Osasuna v FC Barcelona 5.25 3.60 1.65

ZApraszam do pisania analiz
Kursy z GB
_________________
LKS Trześniów


Sprzedam Siemens SX1
 
 
 
Raven 
Bukmaster


Dołączył: 07 Sie 2006
Posty: 2116
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 2007-02-04, 10:48   

Sevilla - San Sebastian HC (0:1) X

Wracam do rodzaju typów któe już trzy razy przyniosły niezły zysk. A że trzeba odrabiać co się straciło. Sevilla jest murowanym faworytem tego meczu gdyż jest to juz drużyna doświadczona i powoli bedzie dochodzić do formy na najwazniesjzy okres gry w UEFA. Obecnie jednak nie zachwyca co potwierdza porażka z Mallorcą i remis Z Villareal. Ostatni mecz już lepiej wypadł. San Sebastian gra za to na swoim normalnym poziomie. Znajduje sie w strefie spadkowej i cudem na koniec pewnie uniknie spadku. Między rokiem 1999 a 2003 Sevilal nie potrafiłą odnieść zwycięstwa z San Sebastian. W kolejnym sezonie to się zmieniło i od 2003/2004 wygrała wszystkie mecze u siebie ale każdy jednym golem (1-0, 2-1, 3-2). Stąd ten typ. Poza tym goście mało też tracą na wyjadach. 14 bramek to niewiele biorąc pod uwage inne druzyny i pozycję w tabeli. Ostatnie cztery wyjazdy to dwa remisy i dwie porażki 1-0, w tym z wielką Barceloną.

Expekt: 3.60
bwin: 3.75
sportingbet 3.75
Unibet: 3.55
_________________
The less I have the more I gain

2000 post 26.11.2008
 
 
 
devilevil
Megasenior

Dołączył: 15 Sty 2006
Posty: 625
Skąd: SOSNOWIEC
Wysłany: 2007-02-04, 14:06   

4.2 16:00 # Real-LEvante # HC 0:1 1/2 na 1 # 2

Spotkanie 21 kolejki hiszpańskiej primera division w której zmierzy się 4 w tabneli real z 18levante. Gospodarze grają ostatnio fatalnie odpadając z pucharu króla z zespołem betisu i przegrywając na wyjeźżdzie spotkanie z villarealem. Levante z kolei ostattnio 2:4 u siebie z sevillą i 2 porżki nawyjazdach zvalenciąi osaasuną. Zresztągoście na wyjazdach mają bilans 1-3-5 z kolei Madryt u siebie 5-2-2 . Dotychczasowe spotkania, a było ich 3 kończyły się zdecydowanymi zwycięswami drużyny Realu Sep 10, 2006 Primera Division Levante Real Madrid 1 - 4 Apr 17, 2005 Primera Division Levante Real Madrid 0 - 2 Nov 28, 2004 Primera Division Real Madrid Levante 5 - 0

Statistics
Real Madrid Levante
Recent form HOME D·W·L·W L·D·W·D
Recent form AWAY L·W·D·L L·L·L·D
Next info is based on last 50 matches
Home win 64% 38%
Home draw 20% 30%
Home lost 16% 32%
Home goals 2.1 per match 1.18 per match
Away win 48% 24%
Away draw 24% 30%
Away lost 26% 46%
Away goals 1.44 per match 0.92 per match
 
 
TELE 
Profesionalista
Ober Fuhrer


Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 1218
Skąd: WWA
Wysłany: 2007-02-05, 11:09   

Porażka Realu

- Jutrzejszy mecz jest dla nas bardzo ważny - mówił dzień przed meczem z Levante Fabio Capello.
Włoski szkoleniowiec Realu Madryt na mecz z drużyną z Walencji nie powołał Davida Beckhama i Antonio Cassano.

O ile brak Anglika i Włocha nie był uważany przez kibiców Królewskich jako stratę, to brak Cicinho, Roberto Carlosa, Fernando Gago, Fabio Cannavaro, Raul Bravo i Marcelo z przyjęto z grymasem na twarzy.

Cała wymieniona szóstka nie mogła zagrać dzisiejszego wieczoru z powodu drobnych urazów. Z drugiej strony do składu powrócili Hiszpanie Jose Maria Gutierrez "Guti" i Jose Antonio Reyes oraz legenda klubu Raul, a także Brazylijczyk Emerson. Kibice również z wielką radością zareagowali na fakt, że po dwóch latach wreszcie do gry wraca wychowanek klubu - Oscar Minambres.

W Madrycie wszyscy oczekiwali, że ich pupile ograją beniaminka ligi - zwycięstwo bowiem przedłużyłoby szansę na mistrzostwo Hiszpanii, bo Real mimo, że nie zachwyca nie traci wciąż dystansu do prowadzącej Barçy. Strata punktów nie widziała się również zbyt dobrze piłkarzom klubu z Ciudad de Valencia. Jeszcze do niedawna trenerem klubu był niegdyś szkoleniowiec Realu - Juan Ramon Lopez Caro. Jednakże fatalna gra, trzecie miejsce od końca z ledwie dziewiętnastoma punktami na koncie spowodowała, że po klęsce w derbach Walencji z Che 0:3, prezes beniaminka, Pedro Villarroel Guzman zdecydował się powierzyć stery i los zespołu Abelowi Resinowi.

46-letni były już szkoleniowiec Ciudad de Murcia już na pierwszej konferencji zapowiedział, że sprosta wyzwaniu i że ma lepsze pomysły na to, aby zespół utrzymał się w La Liga, niż jego poprzednik. Kibice już zacierają ręce, bowiem już w jego debiucie zespół nie dał się ograć Athletic Bilbao, które od kilku meczów zachwyca Hiszpanię - notabene Baskowie również zmienili trenera w połowie sezonu i zaczęli grać, jak z nut.

Pierwszą okazję stworzyli właśnie goście. Piłkę w polu karnym otrzymał były podopieczny Fabio Capello z AS Romy Damiano Tommasi. Włoski defensywny pomocnik został jednak ostro potraktowany wślizgiem przez Mahamodou Diarrę i pan Álvarez Izquierdo wskazał na 11. metr. Gospodarze złapali się za głowy, ale pretensje mogli mieć jedynie do Diarry. Do piłki podszedł nowo pozyskany do zespołu Salva Ballesta. Były król strzelców Primera Division z roku 2000 w barwach Racingu Santander nie pomylił się i w debiucie strzelił gola.

Real natychmiast chciał odpowiedzieć golem, ale w 12. mimucie z dobrej akcji Michela Salgado, powracającego do łask zresztą, nie potrafił skorzystać Jose Antonio Reyes, który również wrócił do składu. Chwilę później przed szansą na wyrównanie stanął główny winowajca straty bramki, Diarra, ale jego strzał było można przemilczeć. Potem mecz zrobił się taki, jak poprzednie obu zespołów - nudne i chaotyczne. Następną ciekawą akcję kibice mieli okazję oglądać dwadzieścia minut później, kiedy to po dograniu Segio Ramosa Holender Ruud van Nistelrooy mógł strzelić na 1:1, ale pomylił się udowadniając, że jak na razie w Madrycie częściej zawodzi, niż raduje kibiców gospodarzy.

Pierwsza połowa zakończyła się więc prowadzeniem gości 1:0. Sprawiedliwszym wynikiem na pewno byłby remis, ale za błedy się płaci, a taki błąd przydarzył się właśnie Mahamodou Diarzę, który w prostej sytuacji nie potrzebnie zaatakował Tommasiego wślizgiem. Real zdecydowanie prowadził w posiadaniu piłki, ale to zupełnie nie przekładało się na stwarzanie sytuacji podbramkowych, ponieważ wysoki procent w utrzymywaniu się przy futbolówce to zasługa obrońców Realu, którzy często wymieniali podania miedzy sobą, a same Levante koncentrowało się jedynie na uważnym pilnowaniu korzystnego rezultatu.

W drugiej połowie kibice zgromadzeni na Santiago Bernabeu nie ujrzeli na boisku Jose Antonio Reyesa. Powrót Hiszpana do gry po kontuzji nie był udany i nikt nie miał żalu do decyzji, którą podjął Capello, a wręcz przeciwnie! Wielu fanów ucieszył fakt, że zamiast wypożyczonego z Arsenalu Londyn pomocnika na boisku pojawił się Brazylijczyk Robinho, bo właśnie brak tego gracza w pierwszym składzie na mecz z Levante był niespodzianką.

Początek drugiej części tak, jak pierwszej, należał do gości. Tym razem jednak skończyło się jedynie na strachu, a okazja była przednia. Po podaniu Rigy i błędzie Helguery na bramkę Ikera Casillasa uderzył Francuz Oliver Kapo, ale bramkarz repr. Hiszpanii rzucił się w lewo odbijając piłkę. W odpowiedzi po drugiej stronie boiska na polu karnym przewrócił się Raul, ale sędzia nie wskazał na "wapno" - jedyną korzyścią był rzut rożny, ale on nic nie dał.

O ile w tym przypadku można mieć słuszność co do decyzji arbitra, o tyle minutę później piłkarze, trenerzy, kibice, a jednym słowem cały stadion mógł mieć uzasadnione pretensje do sędziego. Otóż van Nistelrooy został ewidentnie przewrócony przez Rubialesa, ale arbiter postanowił chyba, że tego wieczoru wskaże tylko jeden raz na jedenasty metr. Chwilę później kibice mogli zapomnieć o tej sytuacji, gdyby tylko fantastyczny rajd Raula zakończył się golem. Niestety, na posterunku był Jose Francisco Molina i odbił strzał bożyszcza madryckiego klubu.

W 64.minucie mogło znów paść wyrównanie. Po akcji van Nistelrooya, który coraz częściej ogrywał Rubialesa, Real wywalczył rzut rożny. Do dośrodkowania Gutiego z narożnika boiska na pierwszy słupek najszybciej wybiegł Diarra. Malijczyk miał więc doskonałą okazję do odkupienia win za faul na Tommasim z 11. minuty meczu. Niestety, jego strzał głową zatrzymał się w rękach Moliny. Niecałe sześćdziesiąt sekund później znowu bramkarz gości był tam, gdzie być powinien. Po akcji Gonzalo Higuaina uderzył Raul, ale trafił w nogi byłego gracza galicyjskiego Deportivo La Coruna.

W 69. minucie mogło być już wszystko "pozamiatane". Po świetnej akcji Camacho z Ettienem, ten drugi minął Torresa i strzelił bardzo dobrze, ale Casillas obronił fantastycznie, udowadniając, że należy do najlepszych bramkarzy świata. Levante widząc nieporadność gospodarzy w ofensywie smiało zaatakowało. W 80' Camacho tak uwierzył w swoje umiejętności, że uderzył z trzydziestu metrów i ... nie wiele brakowało, a byłoby 0:2. W odpowiedzi van Nistelrooy otrzymał piłkę od Raula, ale Holender chybił i po raz kolejny pokazał, że wybitnym strzelcem jest, ale tylko wtedy gdy stoi metr czy dwa przed pustą bramką.

Widać było, że Real tego meczu przegrać nie chce. Ba! Nawet zremisować. Problem w tym, że trzeba grać dobrze cały mecz i chcieć, mimo wszystko, a gracze Capello nie chcą jedynie się zbłaźnić, a to prowadzi do zguby. Levante wielkiej piłki nie pokazało, ale zwyciestwo udało im się osiągnąć i trzy punkty, jakże cenne dla nich, wywieźć.

Real Madryt - Levante 0:1 (0:1)
0:1 S. Ballesta 11' (k)
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.

Pokaż że to właśnie Ty jesteś najlepszy !!!
 
 
 
TELE 
Profesionalista
Ober Fuhrer


Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 1218
Skąd: WWA
Wysłany: 2007-02-05, 11:10   

Sevilla nie dała rady Sociedad

Dosyć jednostronnie zapowiadał się kolejny z pojedynków, w którym Sevilla FC podejmowała na Ramon Sanchez Pizjuan Real Sociedad.
Walczący o mistrzowski tytuł podopieczni Juande Ramosa nie mieli jednak spore problemy z wywalczeniem kompletu punktów w spotkaniu ze znacznie niżej notowanym rywalem.

Ostatnie kilka spotkań ligowych pokazało, że podopiecznym Miguela Angela Lotiny będzie bardzo trudno uchronić się przed spadkiem do Segunda Division. Z pewnością takie konfrontacje jak to spotkanie z Sevillą nie przyczyni się do pozostania Erreala w Primera Division. Bukmacherzy nie dawali najmniejszych szans przyjezdnym.

Od początku meczu Sevilla narzuciła swój styl gry i pokazała rywalom, że jest obecnie w zdecydowanie wyższej formie. Podopieczni Juande Ramosa z minuty na minutę stwarzali coraz większe zagrożenie pod bramką rywali. Pierwsze dobre okazje do strzelenia bramki stworzyli sobie Renato i Alexander Kerzhakov, ale obaj w dobrych sytuacjach przestrzelili.

W odpowiedzi po jednej z kontr prowadzenie mogli objąć goście, ale uderzenie Elustondo wspaniale wybronił Andres Palop. Rozochoceni szansą podopieczni Miguela Angela Lotiny chwilę później ponownie byli blisko strzelenia bramki, ale strzał Xabier Prieto instyktownie wybronił Palop. Stworzonej przewagi w ataku podopieczni Juande Ramosa nie mogli wykorzystać, a tracąc piłkę stwarzali okazję do kontr dla przyjednych. W efekcie do przerwy na Ramon Sanchez Pizjuan mieliśmy wynik bezbramkowy.

W drugiej części spotkania Sevilla stworzyła sobie kilka dogodnych sytuacji by objąć prowadzenie. Claudio Bravo fantastycznie wybronił strzały Luisa Fabiano, Adriano i Javi Navarro. Goście także mieli kilka okazji do strzelenia, ale w bramce Sevilli wspaniale interweniował także Andres Palop. W efekcie po 90 minutach gry i wspaniałej postawy golkiperów obu ekip doszło do podziału punktów.

Sevilla FC - Real Sociedad 0:0
 
 
 
TELE 
Profesionalista
Ober Fuhrer


Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 1218
Skąd: WWA
Wysłany: 2007-02-05, 11:11   

Celta na remis z Gimnastic


Po ostatniej wygranej z Espanyolem w dosyć optymistycznych nastrojach przystępowała do spotkania z Celtą Vigo ostatnia w tabeli ligowej Tarragona.
Spotkanie dwóch zespołów walczących o utrzymanie w tym sezonie w rozgrywkach Primera Division zapowiadało się bardzo emocjonująco i wyrównanie.

Tak jak przypuszczano, taki też był przebieg tego pojedynku, który po dosyć zaciętej walce zakończył się podziałęm punktów.

Spotkanie od początku do końca przebiegało pod dyktando gospodarzy, którzy częsciej atakowali, dłużej przebywali w posiadaniu piłki, w pełni kontrolując przebieg gry na boisku.

Celta była szczególnie w pierwszej połowie lepszym zespołem, lecz pomimo kilku naprawdę dobrych sytuacji nie zdołała zdobyć ani jednej bramki. Mijały kolejne minuty, gospodarze niemal nieustannie byli w natarciu co i raz niepokojąc linię obronną Tarragony, która dosyć dobrze spisywała się w uniemożliwianiu gospodarzom objęcia prowadzenia.

Losy pojedynku rozstrzygnęło się dopiero w drugiej połowie meczu. Po przerwie lepiej zmotywowana Celta bardzo szybko przejęła ponownie inicjatywę i już w 50 min objęła prowadzenie. Strzelcem bramki dającej przewagę Vigo został Oubiña i wiele wskazywało wtedy, że gospodarze pójdą za ciosem i zdobędą kolejnego gola, wygrywając w efekcie całe spotkanie.

Tym czasem Gimnastic konsekwentnie dążyło do wyrównania i w 77 minucie gry wyrównało po celnym trafieniu Portillo.

Do końca pomimo jeszcze kilku sytuacji podbramkowych nikomu nie udało się zdobyć ani jednej bramki i zespoły podzieliły się punktami.

Celta Vigo - Tarragona CG 1:1 (0:0)
1:0 Oubina 50'
1:1 Portillo 77'
 
 
 
TELE 
Profesionalista
Ober Fuhrer


Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 1218
Skąd: WWA
Wysłany: 2007-02-05, 11:12   

Racing skromnie pokonuje Getafe


W kolejnym z niedzielnych spotkań doszło do pojedynku Racingu Santander z Getafe CF.
Wydaje się, że gospodarze w tym sezonie nie mają już o co walczyć, ani też nie muszą zbytnio przejmować się o utrzymanie.

Zespół z Santander zajmował przed tym meczem dwunaste miejsce w tabeli ligowej z dorobkiem 26 punktów, co dawało mu raczej mizerne szanse w walce o czołówkę.

Jest to również pozycja, która niesie za sobą ten komfort, że nie trzeba bać się ewentualnego spadku, przy poziomie gry jaki do tej pory drużyna z El Sardinero prezentowała. Nieco innaczej przedstawia się jednak sytuacja najbliższego rywala Racingu, który z dorobkiem 32 punktów i siódmą lokatą, miał nadal spore szanse na miejsce w pierwszej szóstce i występy w europejskich pucharach.

Jednak by tego dokonać podopieczni Bernda Schustera muszą wygrywać, gdyż kolejka do szóstej pozycji jest dosyć spora i rywale bardzo mocni. Dlatego też w pojedynku z Racingiem Getafe z pewnością musiało się wspiąć na wyżyny swoich możliwości. Już pierwsze minuty pokrzyżowały jednak plany podopiecznym Bernda Schustera. W siódmej minucie meczu po jednej z pierwszych akcji Racingu Ezequiel Garay po dograniu od Pablo Munitisa pokonał Abbondanzieri.

Goście mogli w pierwszej części gry doprowadzić do wyrównania, ale dobrej okazji nie zdołał wykorzystać znajdujący się ostatnio w najwyższej formie wśród napastników Getafe Daniel Guiza. Druga połowa spotkania nie stała na najwyższym poziomie. Zadowoleni z prowadzenia piłkarze Racingu spokojnie kontrolowali poczynania na boisku nie chcą się odkryć by nie stracić bramki. Z kolei Getafe szukało z minuty na minutę kolejnych szans by pokonać Calatayuda. Tych jednak podopieczni Bernda Schustera nie mieli zbyt wiele w drugiej połowie nie oddając ani jednego celnego strzału na bramkę Racingu. W efekcie po przeciętnym meczu Racing ograł Getafe wygrywając skromnie 1:0.

Racing Santander - Getafe CF 1:0 (1:0)
1:0 Garay 7'
 
 
 
TELE 
Profesionalista
Ober Fuhrer


Dołączył: 25 Sty 2007
Posty: 1218
Skąd: WWA
Wysłany: 2007-02-05, 11:13   

Recreativo ograło Villarreal



Niedziela na boiskach Primery rozpoczęła się od pojedynku, w którym Recreativo Huelva podejmowała na własnym terenie Villarreal.
Spotkanie zapowiadało się bardzo wyrówananie ze względu na mało różnicę punktową pomiędzy zespołami.

Tym czasem było bardzo jednostronnym widowiskiem, po którym gospodarze bardzo pewnie poradzili sobie ze swoim rywalem, zdobywając kolejne cenne punkty, które beniaminkowi być może przydadzą się w zajęciu miejsca w pierwszej szóstce.

Pomimo, że Huelva odniosła zasłużone zwycięstwo, jej gra jak i gra gości pozostawiały wiele do życzenia. Zarówno w pierwszej jak i w drugiej połowie spotkania brakowało akcji podbramkowych, a te które stwarzały zespoły były dalekie od ideału.

Recreativo bardzo szybko zdobyło jednak prowadzenie. Już po niespełna kwadransie gospodarze prowadzili po celnym trafieniu Juanmy, czym bardzo ucieszyli zgromadzonych na trybunach stadionu kibiców.

Kolejne minuty pierwszej połowy przebiegały na dążeniu Villarreal do wyrównania wyniku. Ta sztuka nie wyszła jednak gościom, którzy zamiast doprowadzić do wyrównania tuż przed końcem pierwszej części spotkania stracili kolejną bramkę. Tym razem na listę strzelców wpisał się Sinama Pongolle dając tuż przed przerwą dwubramkową przewagę swojej drużynie.

W drugiej połowie obraz gry niewiele się zmienił. Wyraźnie spadło jednak tempo gry i zaangażownie obu zespołów. Pomimo tego gościom w 77 minucie udało się zdobyć bramkę kontaktową autorstwa Tomassona.

Było to jednak wszystko na co było stać przyjezdnych w tym pojedynku, który zakończył się wygraną Reacreativo.

Reacreativo Huelva - Villarreal 2:1 (1:0)
1:0 Juanma 14'
2:0 Pongolle 45'
2:1 Tomasson 77'
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Sitemap



Zakłady Bukmacherskie