Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
Pokaż że to właśnie Ty jesteś najlepszy !!!
Sztywny [Usunięty]
Wysłany: 2007-04-15, 15:47
Inter-Palermo 1.40
Druzyna Interu po odpadnieciu z Ligi Mistrzow skupia sie tylko na rozgrywkach ligowych.W ostatnich 8 meczach zremisowali na wyjezdzie z Reggina i u siebie z Valencia w LM.Palermo natomiast to jesli chodzi o forme to jedna z najgorszych druzyn w lidze.W ostatnich 8 meczach tracili pkt z takimi druzynami jak Messina,Torino czy Cagliari czyli druzynami walczacymi o utrzyamnie w lidze.W druzynie Palermo na pewno nie pomaga zamieszanie ze zmiana trenera.Zespol Radka Matusiaka jest ostatnio bez formy rzadko kiedy strzela bramki.Inter natomiast to jedna z najlepszych w tej chwili druzyn w Europie.W ostatnim meczu w Mediolanie gora byl Inter(3-0)
Po emocjach w Lidze Mistrzów w różnych humorach do zmagań ligowych przystępowali piłkarze Romy i Milanu. Oba zespoły zdołały się jednak zmobilizować i mimo zmęczenia zarówno fizycznego jak i psychicznego pewnie wygrać swoje mecze 32. kolejki Serie A.
Giallorossi nie dali żadnych szans Sampdorii - wygrana 4:0, zaś Rossoneri na wyjeździe pokonali Messinę 3:1.
AS Roma - Sampdoria Genua 4:0 (1:0)
Wielu wątpiło, czy po upokorzeniu z Ligi Mistrzów (przegrana w ćwierćfinale 1:7 z ManU), AS Roma będzie w stanie się podnieść. Okazał się, że najlepszym lekarstwem na porażkę... jest zwycięstwo!
Mimo braku kilku podstawowych piłkarzy (m.in. Taddei, Tonetto) Luciano Spalletti przeciwko swojej byłej drużynie nie miał szczególnych problemów ze skompletowaniem wyjściowego składu.
Od samego początku Giallorossi ruszyli do atakó, m.in. aktywny był Francesco Tavano, który dość rzadko wychodzi w pierwszym składzie, ale ostatnio jego forma wykazywała tendencje zwyżkowe.
Wynik meczu otworzył jednak Francesco Totti. I to w jakim stylu! Z 30 metrów posłał potężną piłkę obok bezradnego Berti.
Przed przerwą najbliższy wyrównania był Fabio Quagliarella, ale jego starania udanie powstrzymał Chivu. Obrońca, w swoim stylu, nie skupiał się wyłącznie na obronie, ale też sam próbował zdobycia gola. Jego próba trafiła jednak w boczną siatkę.
Po zmianie stron w kadrze Blucheriati pojawił się Fabio Bazzani, który miał wzmocnić siłę ofensywną, najgroźniejszy jednak "tradycyjnie" już był Quagliarella, który uderzał z woleja, z sześćiu metrów, ale Doni wybronił i tę próbę.
Za to po drugiej stronie skutecznie grał Totti. Kapitan Romy drugiego gola zdobył po kontrze i świetnym podaniu od Mancini. Było to już jego 20. trafienie w sezonie - Il Capitano, pewnie zmierza po koronę króla strzelców Serie A.
Gospodarzom nie wystarczało jednak takie prowadzenie. Do głosu doszli też obrońcy.
Przy trzeciej bramce Ferrari - asystował Totti, zaś w końcówce meczu rzut wolny dobił Panucci.
Jeszcze wcześniej, za krytykowanie arbitra czerwoną kartkę zobacyzł trener Dorri - Walter Novellino. Losów meczu rzecz jasna nie mógł już zmienić, dziś bowiem na boisku istniała tylko jedna drużyna.
FC Messina - AC Milan 1:3 (0:2)
Przynajmniej do wieczora piłkarze AC Milan cieszyć się będą z czwartego miejsca w lidze. Rossoneri pokonali dziś Messinę 3:1 i wyprzedzili tymsamym o dwa punkty Palermo, które wieczorem grać będzie z Interem.
Rossoneri, po wygranej w Lidze Mistrzów nad Bayernem, na Sycylię pojechali bez szczególnej presji. Do składu powrócili Gilardino oraz Ronaldo, nie zagrał zaś bohater meczu przeciwko Niemcom - Seedorf.
Początkowo nieco więcej pracy miał Dida, ale już w 14. minucie pierwszego gola dla gości zdobył Kaka. Z dystansu uderzył w długi róg. Piłka musnęła jeszcze głowę Kaladze, ale to Brazylijczykowi przypisano trafienie.
Po kolejnym kwadransie było już 2:0. Przewagę Rossoneri (nieudane próby Gilardino czy Kaki) udokumentował Pavalli. Młodziutki Yoann Gourcuff dograł do doświadczonego obrońcy idealną piłkę, tak że nie pozostało mu nic innego, jak skierować ją do bramki.
Mimo prowadzenia przewaga Rossoneri wcale nie malała. Paoletti musial jeszcze bronić próby Cafu, Gourcuffa czy Ronaldo. Z tym ostatnim udało mu się przetrwać sytuację "sam na sam".
Nie miał jednak szczęścia po zmianie stron. Wówczas to Il Fenomeno posłał potężną bombę pod poprzeczkę i było 3:0.
Sycylijczycy zdołali co prawda odpowiedzieć za sprawą Masiello, ale był to raczej gol na otarcie łez.
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
Zwycięstwem 2:1 zakończyła się wyprawa piłkarzy Atalanty Bergamo do Torino. Na Stadio Olimpico goście już w siódmej minucie prowadzili 2:0 i mimo czerwonej kartki dla Adriano Silvy w 39. minucie zdołali dowieźć wygraną do samego końca.
Tymsamym zachowali szanse na udział w przyszłorocznych europejskich pucharach.
FC Torino - Atalanta Bergamo 1:2 (0:2)
Już w pierwszej minucie gościom udało się zdobyć bramkę. Po strzale Belliniego piłka otarła się jeszcze o Comotto i wpadła do bramki. Siedem minut później było już 0:2. Błąd defensywy gospodarzy wykorzystał Zampagna.
Do odrabiania strat ruszyli gospodarze. Rzut karny starał się wymusić Stellone, a Cioffi popisał się piękną przewrotką. Dobrze bronił jednak Calderoni. Chwilę później bramkarz Atalanty odbił przed siebie piłkę po strzale Rosiny, ale okazję do dobitki zmarnował Lazetic. Od 39 minuty goście grali w 10, a z boiska został usunięty Adriano.
W 69 minucie Torino mogło zdobyć kontaktową bramkę, ale po uderzeniu Stellone piłka trafiła w słupek. Minutę później gospodarze cieszyli się jednak z bramki. Skutecznym uderzeniem głową popisał się Abbruscato.
W doliczonym czasie gry Torino mogło doprowadzić do remisu. Oguro strzelił z 6 metrów wprost w Calderoniego, a Stellone posłał piłkę ponad bramką.
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
Do dużej niespodzianki doszło w Ascoli, gdzie ostatni w tabeli gospodarze zdołali zremisować 2:2 z walczącym o miejsce gwarantujące grę w Lidze Mistrzów Lazio.
Do podziału punktów doszło również w spotkaniu rozegranym na Stadio Ennio Tardini. Broniąca się przed spadkiem Parma zremisowała 1:1 z Catanią.
Ascoli - Lazio 2:2 (0:0)
Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którym nawet udało się trafić do siatki. Gola nie uznał jednak sędzia, gdyż na spalonym był Stendardo. Chwilę później kontrę zmarnował Pandev, który nie trafił do pustej bramki.
Okazję do zdobycia bramki mieli także gospodarze, ale po uderzeniu z dystansu Soncina piłka tylko otarła się o słupek bramki Lazio. Kilka minut później Soncin, mijając Peruzziego padł na murawę, ale sędzia zamiast podyktować rzut karny pokazał napastnikowi zółtą kartkę.
Drugie 45 minut rozpoczęło się od udanej interwencji bramkarza Lazio, który obronił strzał Soncina. W 57 minucie mogło być 0:1, ale po główce Stendardo piłka tylko trafiła w poprzeczkę.
W 70 minucie kibice gospodarzy wreszcie doczekali się gola dla swojej drużyny. Zdobył go uderzeniem głową niezwykle aktywny Soncin. Radość Ascoli nie trwała jednak zbyt długo. Już trzy minuty później do wyrównania doprowadził Tommaso Rocchi.
Końcówka tego spotkania była bardzo interesująca. W 76 minucie Stendardo sfaulował w polu karnym Bjelanovica i sędzia zdecydował się podyktować jedenastkę. Obrońca Lazio został ponadto ukarany drugą już żółtą kartką i musiał opuścić boisko. Rzut karny zamienił na bramkę Gigi Di Biagio.
Gospodarzom nie udało się jednak tego spotkania wygrać. W 84 minucie błąd obrony wykorzystał Luis Jimenez, który pokonał Eleftheropoulos i mecz zakończył się remisem 2:2.
FC Parma - Catania 1:1 (0:2)
W 13 minucie gospodarze byli bliscy objęcia prowadzenia. Po rzucie rożnym główkował Budan, ale z linii bramkowej piłkę wybił Edusei. Kilka minut później prowadzenie objęli goście, a na listę strzelców wpisał się Spineli.
Parmie udało się doprowadzić do wyrównania w 33 minucie. Po rzucie wolnym piłkę głową do siatki skierował Fernando Couto. Jeszcze przed przerwą gola starali się zdobyć Caserta oraz Muslimović, ale wynik się nie zmienił.
Po wznowieniu niecelnie uderzał Cigarini, a chwilę później dobrą kontrę gości zmarnował Izco. W końcówce spotkania gola na 2:1 mógł zdobyć Paponi, ale powstrzymał go Pantanelli i mecz zakończył się podziałem punktów.
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
Skromnym zwycięstwem 1:0 zakończyło się spotkanie Fiorentiny ze Sieną. Jedyną bramkę zdobył jeszcze przed przerwą Adrian Mutu. Mimo gry w przewadze od 69 minuty gościom nie udało się doprowadzić do remisu.
W innym dzisiejszym spotkaniu Livorno zremisowało 1:1 z Regginą.
Fiorentina - Siena 1:0 (1:0)
1:0 Mutu 42'
Fiorentina miała w meczu z dużo niżej notowano Sieną sporo problemów i wiele zawdzięcza dobrej dyspozycji bramkarza Sebastiena Frey'a. Francuski bramkarz już w 20. sekundzie musiał efektownie interweniować po strzale Enrico Chiesy. Były napastnik Vili sprawiał obrońcom rywali sporo problemów, ale jego kolejne uderzenie było już niecelne. Frey'a zatrudnił potem Daniele Corvia, po którego uderzeniu golkiper Fiorentiny odbił piłkę na poprzeczkę. Z kolei już pierwsza groźniejsza sytuacja gospodarzy przyniosła im bramkę. Jednak trafienie Luki Toniego nie zostało uznane, ze względu na pozycję spaloną.
Mimo lepszej gry Sieny, to Fiorentina prowadziła do przerwy. W 42. minucie po dośrodkowaniu Reginaldo Adrian Mutu głową z bliska skierował piłkę do bramki i było 1:0. 12 minut po wznowieniu gry Rumun mógł zdobyć drugiego gola, lecz jego strzał sparował Alex Manninger, a po dobitce Riccardo Montolivo Daniele Portanova wybił piłkę z linii bramkowej.
W 69. minucie gospodarze zostali osłabieni, bowiem drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę dostał Alessandro Gamberini. Chwilę wcześniej na trybuny sędzia odesłał z kolei na trybuny trenera Sieny Mario Berettę. Liczebna przewaga nie pomogła jednak gościom odrobić straty i trzy punkty zostały we Florencji.
W Livorno zmierzyły się dwa zespoły, których celem jest utrzymanie w Serie A. Był to też pojedynek braci Cristiano i Alessandro Lucarelli. To właśnie grający w barwach gospodarzy Cristiano dał Livorno prowadzenie w 27. minucie, uderzając z woleja po dośrodkowaniu Paulinho. Był to 16. gol Lucarelliego w tym sezonie. Ledwie cztery minuty później Rolando Bianchi ograł kilku rywali i pewnie pokonał Marco Amelię, doprowadzając do wyrównania. W drugiej połowy najbliższy zdobycia bramki był Paulinho, lecz minimalnie chybił i drużyny podzieliły się punktami.
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
W ostatnim spotkaniu 32 kolejki Serie A Inter tylko zremisował na San Siro z Palermo 2:2. Spotkanie miało nieoczekiwany przebieg. Już w 3 minucie goście objęli prowadzenie po golu Caracciolo, a do szatni schodzili prowadząc 2:0. W drugiej połowie Inter dzięki trafieniom Cruza oraz Adriano zdołał jednak uratować się przed porażką.
Inter - Palermo 2:2 (0:2)
Już w trzeciej minucie goście objęli prowadzenie. Fabio Simplicio strzelał z 16 metrów, piłka trafiła jeszcze pod nogi Andrei Caracciolo, który uderzeniem z 6 metrów pokonał bramkarza Interu. Chwilę później mogło być 0:2. Cavani wycofał piłkę do Bresciano, który jednak spudłował.
Gospodarze próbowali atakować, ale strzał z dystansu Dacourt był niecelny. Szczęścia próbował takze Crespo, którego jednak zdołał powstrzymać Barzagli. Chwile później Fontana obronił uderzenie Burdisso. Groźniejsze było Palermo, ale dobrze w bramce spisał się Julio Cesar, który obronił strzał Cassaniego.
Gola próbował także zdobyć Cavani, a chwilę później Inter ponownie uratował Julio Cesar, który obronił próbę Bresciano. W 32 minucie z boiska musiał zejść kontuzjowany Crespo. Zastąpił Julio Cruz. Kilka minut później drugi raz do siatki trafił Caracciolo, ale sędzia nie uznał bramki, gdyż dopatrzył się faulu Barzagliego na Cruzie.
Po drugiej stronie boiska z woleja strzelał Cambiasso, ale dobrze obronił Fontana. Chwilę później bramkarz gości poradził sobie z próbami Zanettiego oraz Cruza. Wyrównać mógł Maicon, ale piłka przeszła tuż obok słupka.
Chwilę przed przerwą Palermo prowadziło już 2:0. Po rzucie rożnym Barzagli zagrał do Zaccardo, który strzałem pod poprzeczkę pokonał bramkarza Interu.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków gospodarzy, jednak strzał Figo był niecelny, a uderzenie Grosso zostało zablokowane przez obrońców gości. Okazję miał także Adriano, ale piłka po jego główce przeleciała nad poprzeczką.
W 67 minucie Interowi udało się zdobyć wreszcie gola. Precyzyjnym dośrodkowaniem popisał się Figo, a piłkę do siatki skierował głową Cruz. 7 minut później było już 2:2. Ponownie dośrodkowywał Figo, a gola tym razem zdobył Adriano.
Ostatni kwadrans spotkania należał do gospodarzy. Okazję zmarnował jednak Ibrahimović, a gola Cruza, z powodu spalonego, nie uznał sędzia. Ładną akcją na prawym skrzydle popisał się Adriano, ale jego podania nie wykorzystał Ibrahimović, który trafił wprost we bramkarza. W ostatniej minucie Inter mógł zdobyć zwycięskiego gola, ale Cruz z rzutu wolnego posłał piłkę nad poprzeczką.
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
W spotkaniu rozpoczynającym 29 kolejkę Bundesligi doszło do konfrontacji pomiędzy Borussią Mönchengladbach, a Hamburgerem SV. Spotkanie zapowiadało się bardzo ciekawie zważywszy na to, iż oba zespoły wciąż walczą o utrzymanie się w lidze. Ostatecznie ten pojedynek zakończył się skromnym zwycięstwem podopiecznych Huuba Stevensa, dzięki czemu zwiększyły się szanse na pozostanie HSV w ligowej elicie na drugi rok.
Od początku spotkania stroną przeważającą byli gospodarze. To właśnie oni byli częściej w posiadaniu futbolówki i to oni zdecydowanie częściej atakowali na bramkę Rosta. Najpierw w czwartej minucie dobrym strzałem w pierwszej części spotkania popisał się Delura, jednak na właściwym posterunku był golkiper HSV, a kilkanaście minut później znakomity strzał oddał Rafael. Tuż przed końcem pierwszej połowy fantastyczny strzał z 30 metrów po rzucie wolnym oddał Jansen, lecz tym razem piłka po jego uderzeniu powędrowała nad poprzeczką.
W drugiej części spotkania inicjatywę przejęli piłkarze z Hamburga. W 50 minucie świetną akcję prawą stroną boiska przeprowadził Laas, po czym perfekcyjnie dośrodkował do Olica, jednak jego strzał został zablokowany przez Gohouri. Na kwadrans przed zakończeniem spotkania groźną szansę stworzył Jarolim, który znakomicie wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie, jednak piłka po jego strzale nie ujrzała światła bramki.
Na pierwszego gola kibice obu drużyn musieli czekać aż do ostatniej minuty, kiedy to Guerrero po podaniu Mahdaviki z lewej strony boiska strzałem w długi róg pokonał golkipera gospodarzy.
Hertha Berlin przerwała serię spotkań bez zwycięstwa i w sobotę wygrała w meczu 29. kolejki z VfL Bochum 3:1.
Było to dopiero drugie wyjazdowe zwycięstwo gości w tym sezonie i pozwoliło im umocnić się na pozycji w środku tabeli, podczas gdy gospodarze spadli na 13. miejsce.
Początek meczu był wręcz wymarzony dla gospodarzy. Już w pierwszej minucie Theofanis Gekas wykorzystał podanie Joela Epalle i zdobywając swojego 17. gola w tym sezonie, dał Bochum prowadzenie. Goście rzucili się do odrabiania strat. W 5. minucie po dośrodkowaniu Patricka Eberta, Olivier Schröder trącił piłkę głową i mało brakowało, a strzeliłby bramkę samobójczą. Jaroslav Drobny popisał się dobrym refleksem i zdążył złapać piłkę. Bramkarz gospodarzy dwie minut później ponownie uratował swój zespół, tym razem bronią uderzenie Gilberto.
W 8. minucie to Bochum mogło strzelić bramkę. Gekas zgrał piłkę głową do Dennisa Grote, a ten uderzył z 17 metrów, lecz trafił w słupek. Potem kibice musieli uzbroić się w cierpliwość i dopiero po 20 minutach mogli obejrzeć kolejną groźną sytuację. Po podaniu Marko Pantelica strzelał Christian Gimenez, ale Drobny sparował piłkę. Czeski golkiper w głównej roli wystąpił także w 34. minucie. Marcel Maltritz sfaulował w polu karnym Gimenez, ale Drobny obronił jedenastkę wykonywaną przez Pantelica.
Goście dopięli jednak swego na początku drugiej połowy. W 58. minucie Pantelic ponownie podał do Gimeneza, a Argentyńczyk z bliska wpakował piłkę do bramki i było 1:1. Osiem minut później Hertha już prowadziła. Pal Dardai uderzył z 20 metrów, Gilberto zmienił lot piłkę i Drobny był bezradny.
Gospodarze nie zamierzali się jednak poddawać i w 73. minucie mogli wyrównać. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Tomasza Zdebela, lecz ten spudłował. Osiem minut później drugiego gola w tym meczu miał z kolei szansę strzelić Gekas, który uderzył z 19 metrów, ale Christian Fiedler był na posterunku. Grek miał kolejną sytuację na minutę przed końcem, kiedy to główkował po dośrodkowaniu Zvjezdana Misimovica, lecz piłka przeleciała nad bramką.
Niewykorzystane okazje zemściły się w ostatniej minucie spotkania, kiedy to po kontrze Gilberto podał do rezerwowego Chinedu Ede, a ten wykorzystał sytuację sam na sam z Drobnym i ustalił wynik meczu na 3:1 dla Herthy.
VfL Bochum - Hertha Berlin 1:3 (1:0)
1:0 Gekas 1'
1:1 Gimenez 58'
1:2 Gilberto 66'
1:3 Ede 90'
_________________
Youbet.pl - Co miesiąc 600 PLN do rozdania między uczestników konkursu sponsorowanego przez Sportingbet.
W meczu 29. kolejki Bundesligi Eintracht Frankfurt wygrał na wyjeździe z Arminią Bielefeld 4:2.
Spotkanie było bardzo ważne dla obydwu zespołów, bowiem walczą one o utrzymanie się w lidze i to goście zrobili krok w kierunku realizacji tego celu
Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy objęli prowadzenie już w 10. minucie. Benjamin Huggel zagrał piłkę do Ioannisa Amanatidisa, a Grek mając przed sobą tylko bramkarza z 11 metrów umieścił piłkę w siatce. Arminia potrzebowała trochę czasu by dojść do siebie po stracie bramki. Dopiero w 21. minucie gospodarze stworzyli pierwszą okazję. Artur Wichniarek dośrodkował w pole karne, ale Radim Kucera główkował niecelnie. Trzy minuty później po dośrodkowaniu Sibusiso Zumy Oka Nikolov wypiąstkował piłkę pod nogi Davida Kobylika, ale jego uderzenie zostało zablokowane.
Gospodarze zdołali jednak doprowadzić do wyrównania w 28. minucie. Jörg Böhme precyzyjnie dośrodkował w pole karne, a Kucera z sześciu metrów pokonał Nikolova. Armiania nie cieszyła się długo remisem, bowiem po pięciu minutach było już 1:2. Benjamin Köhler dośrodkował z rzutu wolnego, a Aleksandar Vasoski celnie główkował z siedmiu metrów.
Początek drugiej połowy był pomyślny dla Eintrachtu. Niedługo po wznowieniu gry Petr Gabriel sfaulował w polu karnym Amanatidisa, a sam poszkodowany wykorzystał jedenastkę i było 1:3. W 50. minucie Arminia mogła zdobyć kontaktowego gola. Zuma strzelał z sześciu metrów, ale Nikolov popisał się znakomitą interwencją i odbił piłkę. Zuma dobijał swoje uderzenie, lecz tym razem to Vasoski wybił piłkę z linii bramkowej i wynik nie zmienił się.
Gospodarze nie rezygnowali i ich wysiłki zostały nagrodzone w 81. minucie, gdy po po dośrodkowaniu Böhme Zuma zgrał piłkę głową do Christiana Eiglera, a rezerwowy także głową z trzech metrów wpakował futbolówkę do siatki. W 87. minucie mogło być 3:3, lecz po strzale Jonasa Kampera Nikolov wybił piłkę na rzut rożny. Eintracht natomiast w doliczonym czasie gry przypieczętował swoje zwycięstwo. Marcel Heller uderzył z 11 metrów i ustalił wynik spotkania na 4:2.
Po dramatycznym spotkaniu Energie Cottbus wygrało u siebie z VfL Wolfsburg 3:2.
Po tym zwycięstwie drużyna Mariusza Kukiełki może już praktycznie pewna utrzymania się w lidze, a Wilki muszą jeszcze o to powalczyć.
Od początku spotkania lepiej prezentowali się gospodarze, którzy pierwszą groźniejszą okazję stworzyli w 11. minucie. Ervin Skela dośrodkował z rzutu wolnego, a główkował Kevin McKenna, lecz minimalnie spudłował. Dziewięć minut później było jednak 1:0. Vlad Munteanu zagrał do swojego rodaka Sergiu Radu, a ten miał przed sobą już tylko Simona Jentzscha i pewnie skierował piłkę do siatki.
Wilki odpowiedziały akcją Marcelinho, który ograł Kukiełką i uderzył z 17 metrów, lecz piłka minęła słupek bramki Energie. W 38. minucie gospodarze mogli zdobyć drugiego gola, ale tym razem po podaniu Radu minimalnie niecelnie uderzył Munteanu.
Pierwsze kwadrans drugiej połowy był bardzo pomyślny dla Energie, które w odstępie minuty zdobyło dwa gole. Najpierw w 56. minucie Timo Rost wyłożył piłkę Munteanu, a ten strzelił z 22 metrów nie do obrony. Kilkadziesiąt sekund później gospodarze przeprowadzili kontrę, Radu wyłożył piłkę Francisowi Kioyo, a ten z pięciu metrów skierował ją do siatki.
Wydawało się wówczas, że jest po meczu, ale goście nie poddali się. W 66. minucie dośrodkował w pole karne, a Isaac Boakye uderzeniem z siedmiu metrów nie dał szans Tomislavowi Piplicy. 12 minut później bramkarz Energie uratował swój zespół przed stratą drugiego gola, parując uderzenie Mike'a Hanke.
W końcówce jeszcze jedną okazję mieli gospodarze. Kioyo zagrał do Radu, który uderzył celnie, lecz Jentzsch znakomicie interweniował. W 90. minucie Wolfsburg zdobył kontaktowego gola, gdy Makiadi wykorzystał podanie Hanke, ale na więcej gościom nie starczyło już czasu i punkty zostały w Cottbus.
Schalke Gelsenkirchen nie dało szans FSV Mainz 05 wygrywając 3:0 na Brunschweg Stadion i zrobiło kolejny krok w kierunku mistrzostwa Niemiec.
Dla gospodarzy była to natomiast czwarta porażka z rzędu i podopieczni Jürgena Kloppa pozostali na przedostatnim miejscu w tabeli.
Prowadzenie dał Schalke Kevin Kuranyi, który w 10. minucie wykorzystał Marcelo Bordona, ograł Manuela Friedricha i z 11 metrów zdobył swojego 13. gola w tym sezonie. Gospodarze reklamowali zagranie ręką reprezentanta Niemiec, ale sędzia Michael Weiner bramkę uznał.
Mainz zrewanżowało się rywalom dopiero w 28. minucie, gdy uderzał ich najlepszy strzelec Mohamed Zidan, ale Manuel Neuer nie dał się zaskoczyć. Sześć minut później byo już za to 0:2. Rafinha dośrodkował w pole karne, Kuranyi zgrał piłkę głową do Geralda Asamoah [fot], a ten z najbliższej odległości wepchnął ją do bramki.
W 39. minucie Mainz mogło zdobyć kontaktowego gola, ale Zidan mając przed sobą tylko bramkarzy Schalke trafił w boczną siatkę. W końcówce pierwszej połowy kolejną okazję stworzyli natomiast goście, lecz Mesut Özil nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Dimo Wache.
Losy spotkania rozstrzygnięte zostały definitywnie w 71. minucie, gdy Kuranyi wyłożył piłkę Lincolnowi, a ten uderzył z 30 metrów na 3:0. Gospodarze ambitnie walczyli do końca, ale nie dopisywało im szczęście. W 81. minucie po strzale Ranisava Jovanovica Kuranyi prawdopodobnie ręką wybił piłkę, lecz arbiter był innego zdania i nie podyktował rzutu karnego. Na minutę przed końcem Jovanovic uderzał z kolei z 11 metrów, ale minimalnie spudłował i wynik już się nie zmienił.
Po zaciętym meczu VfB Stuttgart dosyć szczęśliwie wygrało na swoim stadionie z Hannover 06 i awansowało na pozycję wicelidera Bundesligi.
Gospodarzom wydatnie pomógł polski obrońca Dariusz Żuraw, którego bramka samobójcza zapewniła rywalom cenne trzy punkty.
Mecz rozpoczął się wręcz idealnie dla podopiecznych Armina Veha, którzy już po dwóch minutach prowadzili 1:0. Alexander Farnerud dośrodkował w pole karne, a Roberto Hilbert z bliska wpakował piłkę do bramki. Gospodarze poszli za ciosem i w 12. minucie mieli kolejną okazję, lecz Sami Khedira spudłował uderzając z dystansu.
Hannover 96 siedem minut później był natomiast bliski doprowadzenia do wyrównania, gdy ładnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Arnold Bruggink, ale na posterunku był Timo Hildebrand. W końcówce pierwszej połowy każda z drużyn miała jeszcze po jednej okazji. Najpierw uderzenie Cacau zablokowali obrońcy i skończyło się na rzucie rożnym, a potem z 30 metrów uderzył obrońca H96 Vinicius, ale Hildebrand zdołał wypiąstkować piłkę.
Początek drugiej części spotkania przyniósł wyrównującą bramkę. W 61. minucie Vahid Hashemian wyłożył piłkę Stevenowi Cherundolo, a ten nie dał szans Hildebrandowi i było 1:1. 10 minut później goście mogli objąć prowadzenie, gdy po rzucie rożnym piłka trafiła do nieobstawionego Viniciusa, który jednak źle w nią trafił i bramki nie było.
W 76. minucie szczęście ponownie dopisało VfB. Cacau podał do Marco Strellera, ten przerzucił ją nad bramkarzem Robertem Enke, a przed bramką próbowali ją wybić Hanno Balitsch i Żuraw, ale ostatecznie odbiła się ona od Polaka i wpadła do siatki.
Goście nie poddawali się i w 82. minucie kolejną okazję miał Vinicius, który jednak niecelnie główkował. Dwie minuty później Stuttgart został osłabiony, bowiem czerwoną kartkę otrzymał Arthur Etienne Boka. Hannover 96 był bliski wykorzystania liczebnej przewagi, lecz w 89. minucie rezerwowy Fabian Montabell przestrzelił z sześciu metrów i punkty zostały w Stuttgarcie.
W sobotnie popołudnie na easyCredit-Stadion FC Nürnberg wygrało z Alemannią Aachen 1:0 i awansowało na szóstą pozycję w Bundeslidze.
Poważnie osłabione FCN zdołało wywalczyć cenne trzy punkty, które wobec słabej formy Bayeru Leverkusen mogą im dać miejsce w Pucharze UEFA.
Gospodarze bardzo dobrze rozpoczęli to spotkanie, już w 12. minucie wychodząc na prowadzenie. Marco Engelhardt podał do Chhunly Pagenburga, a ten pewnie skierował piłkę do bramki, zdobywając swojego pierwszego gola w Bundeslidze. Rywale nie pozostali jednak dłużni i w pierwszej połowie stworzyli dwie groźne okazje. Najpierw po główce Saschy Röslera piłka odbiła się od poprzeczki, a potem minimalnie chybił Nico Herzig.
W drugiej połowie jako pierwsi zagrożenie pod bramką rywali stworzyli gospodarze. W 54. minucie Pagenburg podał do Ivana Saenko, a po jego uderzeniu piłka odbiła się od Aleksandra Klitzpery i trafiła w słupek. DWie minuty później okazję mieli piłkarze Alemannii, lecz Vedad Ibisevic strzelił niecelnie. W końcówce jeszcze jedną akcję przeprowadziło FCN, ale tym razem minimalnie spudłował Jan Kristiansen.
Po zakończeniu meczu sędzia Thorsten Kinhöfer po konsultacji z liniowym pokazał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę Röslerowi.
W meczu 29. kolejki Bundesligi Bayern Monachium wygrał z Bayerem Leverkusen 2:1 i zachował szanse na obronę mistrzostwa Niemiec.
Bayern zrehabilitował się tym samym za porażkę z AC Milan w Lidze Mistrzów, a Aptekarze ponieśli czwartą kolejną porażkę.
Od początku to gospodarze mieli przewagę. W 12. minucie bliski szczęścia był Lukas Podolski, ale z 18 metrów trafił w poprzeczkę. Dwie minut później piłkarze Bayernu domagali się rzutu karnego, po tym jak Jan-Ingwer Callsen-Bracker prawdopodobnie zagrał piłkę ręką, ale sędzia Knut Kircher był innego zdania.
Bayer pierwszy strzał oddał dopiero w 21. minucie, kiedy to Andrej Voronin po ograniu Daniela van Buytena uderzył z 15 metrów, lecz minimalnie niecelnie. Bayern zrewanżował się strzałem Owena Hargreavesa, po którym pewnie interweniował Rene Adler.
Mistrzowie Niemiec dopięli swego w 30. minucie. Philipp Lahm podał do Marka van Bommela, a ten strzałem z linii pola karnego dał gospodarzom prowadzenie. Przed przerwą Aptekarze mieli jeszcze okazję by wyrównać, lecz po uderzeniu Voronina piłkę pewnie złapał Oliver Kahn.
Początek drugiej połowy był wymarzony dla gospodarzy. Trzy minuty po wznowieniu gry Hasan Salihamidzic wyłożył piłkę Roy'owi Makaay'owi, a ten mocnym strzałem nie dał szans Adlerowi. W 57. minucie bliski podwyższenia wyniku był Salihamidzic, który jednak główkował niecelnie.
Goście natomiast w 60. minucie strzelili kontaktowego gola. Gonzalo Castro dośrodkował w pole karne, a po strzale Voronina i interwencji Kahna piłka odbiła się od poprzeczki, potem słupka i wpadła do bramki. Zdobyta bramka zachęciła Aptekarzy do bardziej ofensywnej gry. W 68. minucie po kontrze strzelał Castro, lecz piłka przeleciała obok słupka. Potem podopieczni Ottmara Hitzfelda zdołali jednak opanować sytuację i dowieźli do końca spotkania korzystny wynik.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach